Real przed El Clasico miał sześć punktów straty do prowadzącej w tabeli Barcelony. Porażka na Camp Nou oznaczałaby, że już na samym początku "Królewscy" mieliby poważną stratę do najgroźniejszego rywala w walce o mistrzowski tytuł.
Martin strzelił gola Mbappe
Początek meczu zdecydowanie należał do gospodarzy. Gracze Barcelony dominowali w pierwszym fragmencie spotkania. Po dziesięciu minutach Real otrząsnął się z przewagi Katalończyków i mecz się wyrównał.
Na gola kibice musieli czekać do 41. minuty. Tuż przed przerwą prowadzenie "Królewskim" dał Kylian Mbappe. Była to chyba najbardziej kuriozalna bramka Francuza w jego karierze. Gerard Martin próbował wybić piłkę z pola karnego. Trafił nią w nogi napastnika Realu. Futbolówka odbiła się od od kończyn gwiazdora gości i wpadła do siatki.
Jeszcze przed końcem pierwszej części gry gospodarze mogli doprowadzić do remisu. Doskonałą okazję zmarnował Lamine Yamal. Reprezentant Hiszpanii zaliczył jednak fatalne pudło.
Raphinha doprowadził do wyrównania
Po zmianie stron emocji nie brakowało. Barcelona dwoiła i troiła się, by zmienić niekorzystny dla siebie wynik. Klarownych okazji jednak do tego nie miała.
Dopiero po upływie godziny gry mistrzom Hiszpanii udało się wreszcie pokonać Andrija Łunina. Autorem gola był Raphinha.
Błąd Cubarsiego pomógł Realowi
Pięć minut po zdobyciu bramki na 1:1 Barcelona była blisko objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Martin, a Łunin fantastyczną interwencją uchronił Real przed stratą drugiego gola.
Do ostatniego gwizdka sędziego trwała wymiana ciosów. Akcja przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Piłkarze obu drużyn walczyli do końca o przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę.
W 87. minucie udało się to Realowi. Eduardo Camavinga wykorzystał błąd Pau Cubarsiego i wyłożył piłkę jak na tacy, a Mbappe nie miał żadnych problemów, by skierować ją do bramki.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
