Przyszli koledzy klubowi Messiego zaprezentowali się słabo, na początku drugiej połowy przegrywali już 0:3, a honorową bramkę w 84. minucie z rzutu karnego strzelił Wenezuelczyk Josef Martinez.

Zła passa Interu trwa mimo zmiany trenera. Na początku czerwca zwolniono Anglika Phila Neville'a, który prowadził drużynę przez dwa i pół roku. Tymczasowym szkoleniowcem został Argentyńczyk Javier Morales.

Reklama

W środę 35-letni Messi potwierdził, że chce grać w Interze Miami, w którego barwach prawdopodobnie zadebiutuje 21 lipca w meczu z Cruz Azul w Leagues Cup - turnieju klubów z USA i Meksyku.

Wcześniej zdobywca siedmiokrotny zdobywca Złotej Piłki dla najlepszego piłkarza roku na świecie zapowiedział, że nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu z Paris Saint-Germain. W mediach spekulowano, że Messi albo przeniesie się do Al-Hilal w Arabii Saudyjskiej, albo powróci do Barcelony.

Według BBC Argentyńczyk odrzucił ofertę Al-Hilal, natomiast sam piłkarz wyjaśnił, dlaczego nie zagra w przyszłym sezonie u boku m.in. Roberta Lewandowskiego.

Miałem nadzieję, że będę mógł wrócić, ale nie chciałem czekać i zostawiać swojej przyszłości w cudzych rękach. Usłyszałem, że trzeba byłoby sprzedawać piłkarzy albo obniżać ich pensje, a tego bym nie chciał - zaznaczył.

35-letni Argentyńczyk jest uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy w historii. Do Barcelony trafił w 2000 roku, w wieku 13 lat, i bronił jej barw nieprzerwanie do końca sezonu 2020/21. Dla drużyny seniorskiej zdobył 672 gole i jest pod tym względem rekordzistą wszech czasów.

Jednym z właścicieli Interu Miami jest były piłkarz reprezentacji Anglii David Beckham.