Kapitan Luton Town w 65. minucie meczu na stadionie w Bournemouth nagle upadł na murawę, bez kontaktu z innymi zawodnikami. Natychmiast zareagowali piłkarze i trener jego zespołu Rob Edwards, wzywając pomoc medyczną, która przystąpiła do reanimacji.
Lockyer już wcześniej miał kłopoty ze zdrowiem
29-letni Walijczyk został wyniesiony na noszach, a spiker stadionu poinformował wkrótce publiczność, że mecz został przerwany.
Wszystkie nasze myśli są w tej chwili z Tomem Lockyerem – napisano na koncie X (dawnym Twitterze) Lutonu.
Jak dodano, piłkarz reaguje na bodźce i został zabrany do szpitala. Na razie nie podano więcej szczegółów.
Na tym etapie nie znamy pełnego zakresu tego, co się stało i jakie są kolejne kroki, ale dziękujemy Bournemouth i personelowi medycznemu obu klubów za natychmiastową reakcję - podkreślono.
Luton Town zaznaczył także, iż piłkarze obu drużyn nie byli w stanie kontynuować gry.
Do tego momentu było 1:1. Goście objęli prowadzenie już w trzeciej minucie, kiedy Elijah Adebayo głową trafił z rzutu rożnego, po czym Bournemouth wyrównał w 58. minucie po trafieniu Dominica Solanke.
To już kolejny podobny przypadek z udziałem Lockyera. 27 maja środkowy obrońca zasłabł podczas meczu barażowego o awans do Premier League z Coventry City. Spędził pięć dni w szpitalu i przeszedł operację migotania przedsionków. Później, po uzyskaniu pełnej zgody, wrócił na przedsezonowe treningi w Luton Town.
Wpadka mistrzów Anglii
Do niespodzianki doszło w sobotę na Etihad Stadium, gdzie broniący tytułu Manchester City zremisował z Crystal Palace 2:2, choć do 76. minuty prowadził 2:0.
Gole dla gospodarzy strzelili Jack Grealish w 24. i Rico Lewis w 54. minucie. Kontaktową bramkę zdobył Jean-Philippe Mateta, a w 90+5. wyrównał z rzutu karnego Michael Olise.
Nie możemy winić nikogo innego. Możemy mieć pretensje tylko do siebie - przyznał Rico Lewis."The Citizens" pozostali na czwartym miejscu, mają 34 punkty.
W niedzielę szlagier, lider Liverpool (37 pkt) zmierzy się z siódmym obecnie, ale również bardzo utytułowanym Manchesterem United (27).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
