Nieuznany gola, i zmarnowany rzut karny
Do dużej niespodzianki doszło w East Rutherford koło Nowego Jorku, gdzie Norwegowie wyeliminowali pięciokrotnych mistrzów świata Brazylijczyków. Bohaterami zwycięskiej drużyny byli autor dwóch trafień Erling Haaland oraz bramkarz Orjan Nyland, który kilkakrotnie uchronił swój zespół przed stratą gola, m.in. broniąc rzut karny.
Norwegia rozpoczęła w dobrym stylu i już w 3. minucie przez chwilę, po strzale Patricka Berga, cieszyła się ze zdobycia bramki. Gol jednak nie został uznany, gdy we wcześniejszej fazie tej akcji na spalonym był Alexander Sorloth.
Potem Brazylia złapała swój rytm i w 12. minucie Kristoffer Ajer sfaulował w polu karnym Matheusa Cunhę. Arbiter "jedenastkę" podyktował dopiero po obejrzeniu zdarzenia na monitorze. Radość Brazylijczyków również nie trwała długo, bo Nyland wyczuł intencję wykonującego rzut karny Bruna Guimaraesa i odbił piłkę.
Po tak ekscytującym początku potem emocji było nieco mniej, obydwie drużyny nie wypracowały sobie dobrych okazji bramkowych. Dopiero w 40. minucie Vinicius Junior oddał groźny strzał z pola karnego, lecz Nyland był dobrze ustawiony i popisał się skuteczną interwencją. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy klasę pokazał bramkarz Brazylii Alisson, który złapał piłkę po strzale Martina Odegaarda.
Haaland dwa razy trafił do siatki
Na drugą połowę trener Norwegów Stale Solbakken chciał dodać nowy impuls poczynaniom ofensywnym swojego zespołu i wprowadził do gry dwóch nowych skrzydłowych - Oscara Bobba i Andreasa Schjelderupa. W odpowiedzi Carlo Ancelotti w 58. minucie wpuścił na boisko Endricka i ten już w pierwszym kontakcie z piłką powinien strzelić gola. Po znakomitym podaniu od Viniciusa Juniora znalazł się w sytuacji sam na sam z Nylandem i nie trafił w bramkę.
Za moment Nyland uratował swój zespół przed stratą gola broniąc strzał Rayana. W 68. minucie Ancelotti dołożył do formacji ofensywnej Neymara. Tymczasem coraz groźniejsze były kontrataki Norwegów. Najpierw Haaland nie zdołał sięgnąć piłki, a miał już przed sobą pustą bramkę. Potem Alisson obronił groźny strzał Schjelderupa.
W 80. minucie Norwegowie objęli prowadzenie. Schjelderup precyzyjnie dośrodkował z lewego skrzydła, a Haaland fantastycznym strzałem głową pokona Alissona. W 86. minucie Nyland w niesamowity sposób wybił piłkę na słupek. Potem Casemiro, zamiast podawać, oddał niecelny strzał.
W odpowiedzi, w 90. minucie Haaland przymierzył z 17 metrów i trafi tuż przy słupku. To był siódmy gol napastnika Manchesteru City na tym turnieju i 62. w jego reprezentacyjnych występach.
Honorowy gol Neymara
Brazylia zdołała jeszcze zdobyć honorową bramkę. W doliczonym czasie gry wprowadzony chwilę wcześniej Leo Ostigard w walce o górą piłkę trafił łokciem w głowę Casemiro. Arbiter podyktował rzut karny, który wykorzystał Neymar. To był 80. gol tego wybitnego piłkarza w meczach reprezentacji Brazylii i - wszystko na to wskazuje - pożegnalny występ na mundialu.
Dla Norwegii awans do ćwierćfinału to największy sukces w historii. Poprawiła swoje osiągnięcie z 1998 roku, gdy odpadła w 1/8 finału po porażce z Włochami 0:1. Co ciekawe, Norwegia nigdy w swojej historii nie przegrała z Brazylią - w pięciu meczach odniosła trzy zwycięstwa (w tym dwa w finałach mistrzostw świata) i dwa razy zremisowała.
- Brazylia - Norwegia 1:2 (0:0)
- Bramki: dla Brazylii - Neymar (90+10-karny); dla Norwegii - Erling Haaland dwie (79-głową, 90)
- Żółte kartki: Brazylia - Neymar
- Sędzia: Ismail Elfath (USA)
- Widzów: 82 566
- Brazylia: Alisson - Danilo, Marquinhos, Gabriel Magalhaes, Douglas Santos - Rayan (67. Danilo Santos), Bruno Guimaraes (79. Ederson), Casemiro, Gabriel Martinelli (67. Neymar) - Matheus Cunha (58. Endrick), Vinicius Junior
- Norwegia: Orjan Nyland - Julian Ryerson (63. Fredrik Aursnes), Kristoffer Ajer, Torbjorn Lysaker Heggem, David Wolfe (90+5. Leo Ostigard) - Martin Odegaard, Sander Berge, Patrick Berg - Alexander Sorloth (46. Oscar Bobb), Erling Haaland, Antonio Nusa (46. Andreas Schjelderup)
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.