Mbappe zmarnował rzut karny
Marokańczycy tylko świetnej dyspozycji swojego bramkarza zawdzięczali, że do przerwy nie przegrywali przynajmniej 0:3. Już w 5. minucie Dayot Upamecano powinien umieścić piłkę w siatce rywali. Obrońca "Trójkolorowych" z bliska uderzył głową, ale wprost w Yassine Bounou.
W 28. minucie w polu karnym faulowany był Kylian Mbappe. Przewinienie było ewidentne i sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Piłkę na jedenastym metrze ustawił sam poszkodowany. Gwiazdor Realu Madryt uderzył lekko, sygnalizowanie i blisko środka bramki. W efekcie golkiper Maroka nie miał najmniejszego kłopotu ze złapaniem piłki.
Bounou bohaterem pierwszej połowy
Do przerwy Francuzi mieli jeszcze kilka okazji do otworzenia wyniku spotkania. Jednak ich strzały albo były minimalnie niecelne, albo Bounou popisywał się fantastycznymi interwencjami, które ratowały jego drużynę przed stratą gola.
Marokańczycy w pierwszej połowie byli tylko tłem dla podopiecznych Didiera Deschampsa. Oddali tylko jeden strzał i to w dodatku bardzo niecelny.
Dwa gole Francuzów w sześć minut
Mbappe zrehabilitował się w drugiej części spotkania. W 60. minucie Francuzi wykorzystali błąd przeciwników, którzy stracili piłkę przed swoim polem karnym. Po chwili precyzyjnym strzałem tuż przy słupku w bramce Bounou umieścił ją najlepszy napastnik "Trójkolorowych". Dla Mbappe był to 8. gol na tegorocznym mundialu i łącznie 20. w historii swoich występów na mistrzostwach świata. Na tym nie koniec. Francja poszła za ciosem i już sześć minut później było 2:0. Na listę strzelców wpisał się zdobywca Złotej Piłki Ousmane Dembele.
Cała Francja drży o zdrowie Mbappe
W 77. minucie cała Francja zamarła. Mbappe usiadł na murawie i dał sygnał, że nie da rady kontynuować gry. Napastnik "Królewskich" zszedł z boiska o własnych siłach. Na razie nie wiadomo, czy uraz jest poważny i czy wykluczy udział piłkarza w półfinale mundialu. W nim "Trójkolorowi" zmierzą się ze zwycięzcą pojedynku Hiszpania - Belgia.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.