Dziennik Gazeta Prawana logo

Dramat polskich siatkarek. Nie zagrają w finale Ligi Narodów

49 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Dramat polskich siatkarek. Nie zagrają w finale Ligi Narodów
Dramat polskich siatkarek. Nie zagrają w finale Ligi Narodów/East News
Polskie siatkarki przegrały w Osace z Japonią 2:3 (25:20, 25:14, 19:25, 21:25, 13:15) w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Narodów i nie awansowały do turnieju finałowego. W gronie ośmiu najlepszych zespołów wystąpią Azjatki.

Polki muszą zadowolić się dziewiątym miejscem

Oba zespoły spotkały się niemal równo rok temu w meczu o brązowy medal Ligi Narodów. Biało-czerwone w Łodzi wygrały 3:1 i po raz trzeci z rzędu stanęły na podium. Stawka niedzielnego spotkania również była bardzo wysoka - zwycięzca otrzymywał bilet na turniej finałowy do Makau, a przegrany kończył rozgrywki.

O wygranej Azjatek zadecydowały dwie ostatnie piłki w tie-breaku. Podopieczne trenera Stefano Lavariniego po trzech udanych sezonach w LN, muszą zadowolić się dziewiątym miejscem.

Blok atutem Polek w pierwszym secie

Polskie siatkarki na początku lepiej poradziły sobie z presją i w pierwszym secie szybko zbudowały wysoką przewagę. Przy prowadzeniu 11:4 Magdalena Stysiak trochę pomogła rywalkom atakując w blok, a Maja Koput posłała piłkę w aut, ale po chwili 19-letnia środkowa zatrzymała Mayu Ishikawę. Gwiazda japońskiej reprezentacji mocno zawodziła w ataku w pierwszych fragmentach spotkania.

Mały przestój przytrafił się Polkom przy stanie 15:8. Rywalki wygrały trzy akcje z rzędu, a Lavarini wolał nie czekać na dalszy rozwój sytuacji i szybko poprosił swoje podopieczne na krótką rozmowę. Przerwa pomogła, bowiem Ishikawa pomyliła się na zagrywce, a biało-czerwone momentalnie wróciły do dobrej gry. Do końca partii trwała wyrównana walka, ale cały czas przy cztero-pięciopunktowej przewadze Polek, które nie ustępowały Japonkom w obronie, a do tego zdecydowanie lepiej radziły sobie w bloku, sporo też notowały wybloków.

Polki awans miały na wyciągnięcie ręki

Miejscowe poprawiły skuteczność na początku drugiego seta, lecz Polki nie dały im się rozkręcić. Kilkoma udanymi akcjami w bloku i ataku popisała się Koput i podopieczne Lavariniego szybko przejęły inicjatywę wychodząc na prowadzenie 12:9. Ferhat Akbas, turecki trener, który przez dwa sezony prowadził m.in. Chemika Police, poprosił o czas, ale niewiele to pomogło. Po kilku kolejnych zbiciach Moniki Lampkowskiej i udanym bloku rozgrywającej Katarzyny Wenerskiej Polska wygrywała już 19:11 i awans do turnieju finałowego miała już na wyciągnięcie ręki.

Trzecia odsłona również miała wyrównany początek, ale w miarę upływu czasu Japonki sprawiały lepsze wrażenie i nie grały już tak nerwowo, jak w pierwszych dwóch setach. Lavarini bardzo szybko reagował na złe zagrania Polek, o pierwszy czas poprosił przy prowadzeniu Azjatek 12:10, a po chwili, po kolejnych dwóch straconych punktach, wykorzystał drugą przerwę na żądanie.

Japonki odrobiły straty

Siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni, dopingowane przez blisko 7,5 tysiąca kibiców, pewnie przyjmowały zagrywkę, a rezerwowa rozgrywająca Nanami Seki umiejętnie gubiła polski blok. Nie do zatrzymania była Wada, która każdą piłkę w górze zamieniała na punkt. W końcówce Azjatki jeszcze bardziej się nakręciły - wygrały trzy akcje z rzędu i prowadziły już 23:18.

Lavarini wprowadził na boisko Alicję Grabkę i Julię Szczurowską, ale podwójna zmiana okazała się nieco spóźniona i rezerwowe zawodniczki nie były już w stanie odwrócić losów seta.

Niewiele się zmieniło po krótkiej przerwie. Miejscowe po wygranej partii poczuły się pewniej i nawet w bloku radziły sobie lepiej niż biało-czerwone. Polki, które w dwóch pierwszych setach solidnie pracowały w defensywie, przepuszczały wiele dość łatwych piłek. Japonki kontynuowały dobrą grę i po dość szczęśliwym asie serwisowym Yoshino Sato zwiększyły przewagę do pięciu "oczek" (18:13). Siatkarki Lavariniego, mimo niezłej końcówki, tych strat nie były już w stanie odrobić.

Szczęście było po stronie Azjatek

W tie-breaku emocje sięgnęły zenitu. Początkowo Azjatki prowadziły, ale ich przewaga nie wynosiła więcej niż dwa punkty. Na moment biało-czerwone przejęły inicjatywę po bloku Magdaleny Jurczyk oraz ataku Stysiak, lecz później znów bliżej celu były gospodynie. Polki nie poddawały się nawet w momencie gdy było już 11:13. Wówczas przez blok przeciwniczek przedarła się Lampkowska, a w kolejnej akcji Jurczyk ponownie dołożyła blok i był remis. W decydującym momencie szczęście uśmiechnęło się do Japonek - Sato z bardzo trudnej piłki obiła ręce Stysiak, a po chwili piłka po serwisie tej samej zawodniczki otarła się o taśmę i spadła przed interweniującą Aleksandrą Szczygłowską.

Najwięcej punktów dla Polski zdobyły Stysiak - 27 i Lampkowska - 14; dla Japonii Wada - 27, Mayu Ishikawa i Yoshino Sato po 18.

Awans do turnieju finałowego LN (22-26 lipca w Makau) wcześniej zapewniły sobie reprezentacje: Stanów Zjednoczonych, Włoch, Brazylii, Turcji, Holandii, Kanady oraz Chin, która - jako gospodarz - miała zagwarantowany udział bez względu na miejsce w tabeli.

  • Japonia – Polska 3:2 (20:25, 14:25, 25:19, 25:21, 15:13)
  • Japonia: Erika Sakae, Yukiko Wada, Nichika Yamada, Haruyo Shimamura, Mayu Ishikawa, Yoshino Stato – Manami Kojima (libero), Satomi Fukudome (libero) – Hinata Shigihara, Ayane Kitamado, Nanami Seki, Maki Yamaguchi, Miku Akimoto, Miiku Iwasawa
  • Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Maja Koput, Magdalena Jurczyk, Julita Piasecka, Monika Lampkowska – Aleksandra Szczygłowska (libero) – Justyna Łysiak, Paulina Damaske, Julia Szczurowska, Alicja Grabka, Anna Obiała, Julia Orzoł
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSinner obronił tytuł na Wimbledonie. To jego piąte trofeum Wielkiego Szlema »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj