Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dla mnie przekupstwo nie wchodziło w grę"

15 grudnia 2009, 21:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Myślę, że mogę być z siebie dumna, potrafiłam oprzeć się tej pokusie - tak Katarzyna Bachleda-Curuś, polska łyżwiarka szybka mówi o propozycji korupcyjnej, jaką dostała od trenerki jej rywalki. Zdradza też, jakie ma plany co do występów na igrzyskach w Vancouver.


: To nie ja występuję z oskarżeniem, a takie sformułowanie pojawiło się w internecie. Ja tylko potwierdziłam prawdziwość zdarzenia, o które pytali dziennikarze z holenderskiej telewizji. Zresztą nawet nie wiem, jak ta sprawa została tam przedstawiona.


Dostałam propozycję sprzedania mojego miejsca w biegu na 5000 metrów. Przyszła do mnie z tym trenerka Smit, Ingrid Paul. To odbyło się na obiekcie sportowym. Zaproponowała poważne pieniądze. Nie zgodziłam się.


Nie mieściło mi się w głowie, że ktoś może się do czegoś takiego posunąć. Może dlatego tak to zostawiłam. Poza tym miałam jeszcze inne starty, wolałam się na nich skoncentrować.


Informacja przez jakiś czas krążyła po środowisku, wiedziało o tym sporo osób. Ja nie udzielałam na ten temat żadnych wywiadów. Holendrzy próbowali wyciągnąć ode mnie informacje, ale ja to odwlekałam. Mówiłam, że nie mam dowodów, żeby oskarżać. Dopiero, kiedy latem w Spale reporterzy pokazali mi efekty swojego śledztwa, musiałam potwierdzić.
Mieli już wszystko udokumentowane - kwoty, nazwiska. Wyciągnęli to teraz w kontekście zbliżających się igrzysk. Chcieli pokazać, jak zachowują się ich zawodnicy, trenerzy. Łyżwiarstwo to w Holandii sport narodowy, zaraz po piłce nożnej.


Byłam jedną z nielicznych łyżwiarek, która nie miała na swoje miejsce rezerwowej z reprezentacji. W przypadku mojego wycofania automatycznie pojechałaby kolejna zawodniczka z listy, a to akurat była Smit, która zajmowała 17. miejsce.

czytaj dalej


Tak, wiem o tym na pewno. W momencie, kiedy ja odmówiłam, Smit i Paul poszły dalej. Nie mogę wymienić nazwisk, ale nikt na propozycję nie przystał.


To oczywiste, że będzie dalszy ciąg, bo sprawa jest poważna. Ale ja formalnie nie jestem tu stroną. To rozstrzygnie się między holenderskim związkiem i Ingrid Paul.


Oczywiście.


Pewnie że tak, to ogromna kwota, zwłaszcza w porównaniu z moim stypendium klubowym. My nie mamy sponsorów. Ale dla mnie zgoda na przekupstwo nie wchodziła w rachubę. Myślę, że mogę być z siebie dumna, potrafiłam oprzeć się tej pokusie.


Jak do tej pory bardzo udany. Pobiłam rekordy Polski w Calgary i w Salt Lake City, dzięki najszybszym torom świata, ale i dobremu przygotowaniu.
Osiągam czasy coraz bliższe elity. Ale to dopiero początek sezonu.
Najważniejsze jest Vancouver. Moje marzenie to perfekcyjny wyścig na 1500 metrów. Na tym muszę się teraz skupić, a nie na jakichś aferach.

Katarzyna Bachleda-Curuś, łyżwiarka szybka, dwukrotna olimpijka (2002 i 2006). Piąta zawodniczka ubiegłorocznych mistrzostw świata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj