"Ciężko będzie utrzymać lidera" - mówił Tomasz Sikora po tym, jak wczoraj objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polski biathlonista wiedział, co mówi. W dzisiejszym biegu masowym aż pięć razy mylił się na strzelnicy i do mety dobiegł dopiero na 14. miejscu. Na szczęście, słabszego startu Sikory nie wykorzystał jego najgroźniejszy rywal Norweg Emil Hegle Svendsen.
Svendsen w Oberhofie zajął 4. miejsce, choć niemal przez cały wyścig przewodził całej stawce. Na ostatnim, czwartym strzelaniu spudłował jednak dwukrotnie i o miejscu na podium mógł zapomnieć.
Z takiego obrotu spraw z pewnością ucieszył się Sikora. Polak wprawdzie pobiegł dziś jak zwykle bardzo szybko, ale fatalnie spisał się na strzelnicy, gdzie pomylił się pięć razy (dwa razy w pozycji leżącej i trzy razy w "stójce"). Na szczęście utrzymał prowadzenie w rywalizacji o Puchar Świata, ale jego przewaga nad Svendsenem zmalała do ledwie sześciu punktów.
Zawody wygrał Austriak Christoph Sumann, który wyprzedził Norwego Ole Bjoerndalena i Szweda Carla Johana Bergmana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|