Adam Małysz: "Szansa na podium była, ale przecież wszyscy widzieliśmy, że Słoweńcy skakali lepiej od nas i wygrali z nami dosyć zdecydowanie. Na pewno nie można mieć do nikogo pretensji. Przy drugim skoku Kamila Stocha prawie zawału dostałem, gdy zobaczyłem jak wyszedł i narty mu odeszły. Zachował się jednak super i wyprowadził to jak profesjonalista. Piotrek Żyła skoczył naprawdę bardzo dobrze, a Stefan Hula się starał i on na pewno nie chciał zepsuć. Taka skocznia jak ta, to nie przelewki".

Reklama

Stefan Hula: "miałem kłopot z nartami nad bulą i musiałem to korygować dosyć mocno, właśnie przez to ten skok nie wyszedł. Nawet po swoim skoku wierzyłem jeszcze w podium, ale niestety się nie udało. Cały ten sezon był dla mnie jak kolejka górska - raz lepiej, raz gorzej. Nie miałem ustabilizowanej formy, teraz też jej zabrakło. Niby byłem pewnym punktem drużyny w tym sezonie, ale właśnie w sobotę ten pewny punkt zawalił".

Piotr Żyła: "Jestem bardzo zadowolony. Fajne zakończenie tego sezonu z rekordem życiowym na mamuciej skoczni. Od połowy sezonu moje skoki były coraz lepsze. Nie ma dla mnie znaczenia, czy na przyszły sezon załapię się do kadry. I tak będę robił swoje i trenował na tyle, ile się da".

Kamil Stoch: "W serii treningowej elegancko, a potem już coś nie wyszło. Do końca nie wiem co się stało, ale na pewno w ostatnim skoku trochę za bardzo przyciąłem pierwszą fazę, a później musiałem się ratować. Podium było w zasięgu, ale taki jest sport i nie zawsze jest tak, jak tego sobie życzymy. Ten rekord życiowy, to chyba tak na osłodę sobotniego dnia".