Dziennik Gazeta Prawana logo

Stoch: Adam, dziękuję. Nigdy nie będę taki jak ty

20 marca 2011, 13:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Adam, dziękuję" - tak w prostych słowach zwrócił się do Małysza zwycięzca ostatniego w tym sezonie konkursu Pucharu Świata na mamuciej skoczni w Planicy Kamil Stoch. Dla Orła z Wisły były to ostatnie pucharowe zawody w karierze.

Sytuacja jest analogiczna do tej z 1995 roku - wówczas Małysz wygrał rywalizację w Pucharu Świata, a karierę kończył jego wielki idol Niemiec Jens Weissflog. Jest rok 2011. Stoch zwyciężył w Planicy, zaś zawodniczą przygodę ze sportem kończy Małysz.

Dla Stocha nie ma to jednak znaczenia. Jak podkreślił, nigdy nie będzie drugim Małyszem.

"Nigdy nie będę taki jak Adam. Jestem Kamilem Stochem i próbuję być sobą. Adam pozostanie zawsze Adamem i nikt nie będzie mógł go zastąpić" - powiedział podopieczny Łukasza Kruczka.

Niedzielne zwycięstwo w Słowenii było jego trzecim w sezonie i jednocześnie w karierze. Wcześniej triumfował w Zakopanem i niemieckim Klingenthal.

"Każda wygrana pozostanie w mojej pamięci, bo każda cieszy tak samo. Sam na nie zapracowałem i nikt mi tego nie dał za darmo. Zakopane będzie jednak zawsze specjalnym miejscem w moim sercu" - ocenił i dodał, że dzięki tym triumfom dostał większej energii do pracy.

"Na pewno sukcesy w tym sezonie to koło zamachowe do przygotowań do następnego. Przyjechałem tutaj bronić pozycji dziesiątego zawodnika Pucharu Świata, a gdy wygrałem, potwierdziłem, że zapracowałem i zasłużyłem na to miejsce. Wiem, że od środka, od siebie, dostanę pozytywnej energii do dalszej pracy" - powiedział i przyznał, że żałuje, iż sezon 2010/11 już się zakończył.

"Z drugiej strony myślę o następnym; mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej" - dodał.

W Planicy pierwsza seria konkursowa, po której ze względu na trudne warunki wietrzne, odwołano drugą, ciągnęła się w czasie.

"Bardzo długo to wszystko trwało, przeciągało się i dużo czasu spędziliśmy u góry. Najważniejszym było utrzymać koncentrację i dobre przygotowanie do oddania skoku. Jak się jest na górze i konkurs trwa, a zawodnik wie, że przyjdzie jego kolej, nie myśli się o strachu. Poza tym mamy zaufanie do sędziów, że nie puszczą nas w takich warunkach, które zagrażałyby naszemu bezpieczeństwu" - podkreślił Stoch.

W trakcie dekoracji, przed wejściem na najwyższy stopień podium, podszedł do stojącego na trzecim miejscu Adama Małysza, ukłonił się i zatańczył "Krakowiaka". "To była bardzo spontaniczna decyzja" - zaznaczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj