Dziennik Gazeta Prawana logo

Pjongczang 2018: Trener naszych biathlonistek twierdzi, że każda z Polek ma szansę na podium

30 stycznia 2018, 11:23
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Weronika Nowakowska
Weronika Nowakowska/Newspix
Trener Tobias Torgersen przekonuje, że każdą z polskich biathlonistek stać na medal w Pjongczangu, ale najbardziej liczy na sztafetę. Sam nie może doczekać się igrzysk, które będą jego olimpijskim debiutem.

Ma 35 lat, jest Norwegiem i wprowadził do polskiej kadry biathlonu rodzinną atmosferę. Wszyscy się lubią, wspierają i akceptują. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło - te same zawodniczki w kadrze, te same miejsca zawodów i treningów. Tak jest jednak tylko z pozoru. Wewnątrz grupy zmieniło się wszystko.

- powiedział Torgersen.

Dla niego wyjazd na igrzyska to spełnienie dziecięcych marzeń. Jako zawodnik niewiele zdołał osiągnąć. - przyznał.

Podjął się trudnego i jak sam podkreśla "szalonego projektu". Polską kadrę biathlonistek przejął 10 miesięcy przed imprezą czterolecia. Niewielu by się na to zdecydowało. Musiał scalić coś, co wydawało się w totalnej rozsypce. Weronika Nowakowska, teoretycznie mająca największe szanse na sukcesy, wracała do rywalizacji po urodzeniu bliźniaków, Krystyna Guzik trenowała z Austriakami, Magdalena Gwizdoń - z kadrą B. Nie było mowy o drużynie.

- tłumaczył Torgersen.

Od samego początku sprawę postawił jasno. - zaznaczył.

- mówią zgodnie kadrowiczki.

Szkoleniowiec nie wrzucił ich do jednego worka, nie "przypisywał" tych samych treningów, niczego nie narzucał. Za to dużo rozmawiał, zmieniał, akceptował trudniejsze chwile.

- powiedziała Nowakowska, która żałuje tylko jednego - że Torgersen nie pojawił się w jej sportowym życiu parę lat wcześniej.

Po polsku Norweg rozumie niewiele.- przyznał, ale szybko obiecuje:

Na razie umowa obowiązuje do końca sezonu. Co będzie dalej? Nie wiadomo. - wspomniał.

Ostatnie tygodnie przed wylotem do Korei Płd. kadra spędziła w Ruhpolding. W kameralnym hotelu miała spokój, bliskość tras i doskonałe warunki do wypoczynku oraz treningu. Torgersen wprowadził większe objętości zajęć, wrócił do podstaw.

- przekonywał szkoleniowiec.

Do Pjongczangu leci pięć Polek. Dla trzech z nich - Gwizdoń, Guzik i Nowakowskiej - mogą to być ostatnie igrzyska.

- powiedział trener.

Torgersen podkreślił jednak wielokrotnie, że nikt nie stawia sobie medalowego ultimatum.

- uważa.

Zdaje sobie też sprawę, że w biathlonie nie tylko trzeba mieć swój dzień, ale gorszy muszą mieć też rywalki biało-czerwonych.

powiedział i dodał: .

Torgersen przekonywał również, że każda z zawodniczek z jego olimpijskiej ekipy z fizjologicznego punktu widzenia mogłaby uprawiać biathlon także w kolejnych latach.

- podkreślił.

W Pjongczangu - w jego ocenie - nie tylko Nowakowska, która w obecnym sezonie osiągała najlepsze rezultaty w zawodach Pucharu Świata, ma szansę na medal.

- ocenił.

Największe szanse na olimpijskie podium widzi jednak w rywalizacji sztafet.

- dodał.

Biathlonistki do Korei polecą 2 lutego, dzień wcześniej złożą ślubowanie.

– podsumował Torgersen.

Igrzyska w Pjongczangu potrwają od 9 do 25 lutego.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj