W drugim skoku Polak uzyskał aż 104,5 m - najlepszą odległość serii - do końca rywalizacji przyglądał się zawodom z miejsca dla lidera.

Cieszę się, że po takiej pierwszej serii do drugiego stoku podszedłem na chłodno. Po prostu iść oddać dobry skok i mieć satysfakcję chociaż z oddanego jednego dobrego skoku. Ostatecznie okazał się być skokiem na złoty medal - powiedział mistrz świata, który sprawił sobie niemalże urodzinowy prezent - gdyż za 11 dni będzie obchodzić 29. urodziny.

Na nartach zaczął jeździć zanim jeszcze nauczył się dobrze chodzić. Rodzinna anegdota mówi, że zdecydował się postawić na skoki już jako pięciolatek po tym, jak w telewizji zobaczył lot Japończyka Kazuyoshiego Funakiego. Młody chłopak szybko rozpoczął treningi w Zakopanem, gdzie trafił pod skrzydła Zbigniewa Klimowskiego.

Nieraz były śnieżyce, mrozy, mnie nie było na miejscu, nie było jak go zawieźć na trening, a on plecaczek zakładał, do autobusu, a dalej +z buta+ i na skocznię - wspominał ojciec zawodnika Edward Kubacki.

Latanie było i jest prawdziwą pasją Kubackiego również poza skocznią. W przeszłości budował z kolegami kartonowe makiety szybowców, które potem spuszczał z górskich szczytów. Jego pasją jest profesjonalne modelarstwo lotnicze.

Sukcesy nie przychodziły jednak od razu. W przeciwieństwie do pozostałych kolegów z kadry Kubacki nie miał obiecujących wyników w czasach juniorskich. Jego najlepszy rezultat z mistrzostw świata juniorów to 31. pozycja w Hinterzarten w 2010 roku.

W zawodach Pucharu Świata zadebiutował w styczniu 2009 roku w Zakopanem zajmując 49. miejsce. W kolejnych sezonach daleko latał tylko na igelicie, kiedy m.in. dwukrotnie stanął na podium zawodów Letniej Grand Prix. "Jest lato, to Dawid fruwa" – mieli wtedy żartować jego koledzy z reprezentacji.

Zimą wiodło mu się jednak dużo gorzej. Pierwsze punkty PŚ zdobył pod koniec 2012 roku w fińskim Kuusamo. Wraz z drużyną zdobył brązowy medal MŚ w Val di Fiemme (2013) i nieźle prezentował się latem (mistrzostwo Polski w 2013 roku) i potrafił zaskoczyć bardzo dalekimi skokami na treningach i w kwalifikacjach, to wciąż nie mógł się odnaleźć w najważniejszych zawodach.

Gdy w 2015 roku został odsunięty od kadry A przez trenera Łukasza Kruczka Kubacki powiedział twardo: "Albo coś zmienię, albo zostanę przeciętniakiem". I zaczął zmieniać z treningu na trening, z zawodów na zawody najpierw pod okiem Macieja Maciusiaka i Wojciecha Topora, a następnie Austriaka Stefana Horngachera, który latem 2016 r. włączył go do kadry A.

Oczywiście byłem zaskoczony i musiałem przetrawić to, że zostałem odsunięty na boczny tor, ale jednocześnie uznałem, że nowy trener, nowy sztab i nowa koncepcja moich skoków może przynieść dobre rezultaty. Przeanalizowałem parę spraw, doszedłem do kilku wniosków i rozpocząłem mocną pracę nad sobą. Usiedliśmy, porozmawialiśmy i wprowadzamy ustalenia w życie. Jak widać - skutkuje. Dużo daje mi także systematyczna współpraca z psychologiem - zaznaczył.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2016/17 zajął 19. miejsce. Potem triumfował w następującej po nim Letniej Grand Prix, a sezon zimowy 2017/18 PŚ zakończył na dziewiątym miejscu. Na mistrzostwach świata w Lahti w 2017 był już żelaznym członkiem drużyny i z nim w składzie wywalczyła złoty medal. W grudniu 2017 r. pierwszy raz stanął na podium zawodów Pucharu Świata - w konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, a w klasyfikacji generalnej 2017/2018 TCS był szósty.

Po dobrych wynikach na przełomie 2017 i 2018 roku 27-latek mógł mieć wreszcie nadzieję, że uwolnił się od koszmaru uzyskiwania dobrych rezultatów wyłącznie na treningach, w kwalifikacjach czy latem. Jako młody zawodnik przez lata ćwiczył ze starszymi od siebie kolegami, co przyniosło efekt właśnie teraz. Trenerzy podkreślali, że lata skakania w takim gronie sprawiły, że zaczął wyróżniać się sumiennością i pracowitością. Jest też bardzo dociekliwy i analityczny, a swoje skoki rozkłada na części pierwsze, by potem niczym model złożyć z nich imponującą całość.

Przez cały czas trzeba być skoncentrowanym na tym, co ma się do zrobienia, a wyniki poznamy dopiero po konkursach. Wybieganie w przyszłość to po prostu błędne myślenie – mówił przed wylotem do Pjongczangu.

Z Korei Płd. razem z kolegami przywiózł brązowy medal. To spełnienie marzeń każdego z nas, niezależnie od koloru medalu, to medal olimpijski. Nie każdy ma okazję w ogóle o niego walczyć, a my go zdobyliśmy. Te radosne chwile długo będą w naszej pamięci i będziemy je przywoływać – powiedział po konkursie.

Obecny sezon rozpoczął bardzo dobrze - od pierwszego miejsca z kolegami w konkursie drużynowym w Wiśle. Potem w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni był trzeci w Garmisch-Partenkirchen i drugi w wieńczących rywalizację zmaganiach Bishofshofen, zaś w poprzedzających je kwalifikacjach ustanowił rekord skoczni.

Zarówno rekord, jak i miejsce w konkursie to efekt dobrych skoków. Obie rzeczy cieszą mnie tak samo. Wiem, że mogło być jeszcze lepiej, ale jest jak jest. Wykonałem swoją pracę i z tego jestem zadowolony - powiedział 28-letni Kubacki.

Do pełni szczęścia zabrakło podium w klasyfikacji generalnej turnieju. Trzeci Niemiec Stephan Leyhe zgromadził o zaledwie 3,3 pkt więcej, a triumfował Kobayashi, który został trzecim - po Niemcu Svenie Hannawaldzie i Kamilu Stochu - zawodnikiem, który wygrał wszystkie konkursy w jednej edycji.

W styczniu cieszył się we włoskim Predazzo najpierw z drugiego miejsca, a następnie 13 stycznia z pierwszego triumfu w zawodach PŚ. "Dawid zerwał z łatką +letniego+ zawodnika" - powiedział wówczas świetny przed laty skoczek narciarski Adam Małysz, pełniący obecnie funkcję dyrektora ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim. W sumie na podium stawał dziewięć razy. W klasyfikacji generalnej PŚ plasuje się na piątej pozycji po 22 z 28 zawodów.

Największe sukcesy Dawida Kubackiego:
MŚ Seefeld 2019: 1. miejsce w konkursie indywidualnym na normalnej skoczni Lahti 2017: 1. miejsce w konkursie drużynowym Igrzyska Pjongczang: 3. miejsce w konkursie drużynowym Podia w PŚ (9 razy): 1. miejsce 13.1.2019 Predazzo 2. miejsce: 13.3.2018 Lillehammer 6.1.2019 Bischofshofen (TCS) 12.1.2019 Predazzo 1.2.2019 Oberstdorf (mamut) 3. miejsce: 30.12.2017 Oberstdorf (TCS) 3.2.2018 Willingen 1.1.2019 Garmisch-Partenkirchen (TCS) 3.2.2019 Oberstdorf (mamut)