Dziennik Gazeta Prawana logo

Stefan Horngacher: Zawody były niesprawiedliwe. W pierwszej serii dla nas, a w drugiej dla rywali

1 marca 2019, 23:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trener reprezentacji Polski Stefan Horngacher
Trener reprezentacji Polski Stefan Horngacher/PAP
Choć Dawid Kubacki zdobył złoty, a Kamil Stoch srebrny medal w konkursie skoków narciarskich na normalnym obiekcie w mistrzostwach świata w Seefeld, to trener Stefan Horngacher nie uważa tej imprezy za wyjątkowo udaną. "Oczekuję więcej" - podkreślił.

W pierwszej serii Polacy nie mieli szczęścia do aury - Stoch przy silnych podmuchach w plecy osiągnął 91,5 m i był sklasyfikowany na 18. pozycji. Kubacki doleciał do 93. m i był 27., a Stefan Hula osiągnął 88 m i plasował się na 29. miejscu. Do finału nie awansował tylko Piotr Żyła, zajmując 33. lokatę po lądowaniu na 90,5 m.

- ocenił Horngacher.

To, co wydarzyło się później, przejdzie do historii sportu. Kubacki po swojej próbie w finale objął prowadzenie, którego... nie oddał. Drugie miejsce natomiast do końca utrzymał Stoch.

- podkreślił Austriak.

Coraz mocniejsze opady powodowały, że śnieg zalegał w torach i uniemożliwiał najlepszym na półmetku nabrać odpowiedniej prędkości na rozbiegu.

- apelował Austriak.

Horngacher przyznał, że pomijając okoliczności samo rozstrzygnięcie nie jest dla niego niespodzianką, bo zarówno jego podopieczni, jak i trzeci Austriak Stefan Kraft już na treningach prezentowali się bardzo dobrze. Szkoleniowiec zgodził się, że dublet to wyjątkowe osiągnięcie, ale w ocenie całych mistrzostw jest bardzo surowy.

- podkreślił.

Biało-czerwoni przyjeżdżali do Seefeld jako liderzy Pucharu Narodów. Natomiast indywidualnie w Pucharze Świata Stoch jest drugi, Żyła czwarty, a Kubacki piąty. Na dużej skoczni w Innsbrucku nie udało im się jednak stanąć na podium. Szczególnie bolesne było czwarte miejsce w konkursie drużynowym, w którym bronili tytułu.

- zaznaczył.

- dodał.

W sobotę biało-czerwonych czeka jeszcze rywalizacja drużyn mieszanych, bo po raz pierwszy w MŚ rywalizują polskie skoczkinie - 17-letnia Kamila Karpiel i rok starsza Kinga Rajda.

- zauważył Horngacher.

Szkoleniowiec, któremu po tym sezonie kończy się kontrakt z Polskim Związkiem Narciarskim, nie uniknął pytania o to, czy podjął już decyzję odnośnie swojej przyszłości. Odparł jednak tylko, że to nie jest właściwy moment na odpowiedź.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj