Dziennik Gazeta Prawana logo

Kowalczyk już ma brąz, a będą kolejne szanse

19 lutego 2009, 23:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Świetny początek mistrzostw świata w Libercu w wykonaniu Justyny Kowalczyk. Polka wywalczyła brązowy medal w biegu na 10 km techniką klasyczną. W trudnych warunkach, przy gęsto padającym śniegu przegrała tylko z bardziej doświadczonymi i silniejszymi Aino Kaisą Saarinen z Finlandii oraz Włoszką Marianną Longą - czytamy w DZIENNIKU.

"Było dziesięć bardzo silnych dziewczyn i medal to jest wielkie szczęście" - opowiadała DZIENNIKOWI z szerokim uśmiechem Kowalczyk.

Nasza najlepsza biegaczka ruszyła na trasę jako przedostatnia i już po pierwszych ruchach było widać, że wystartowała bardzo ostro. Na pierwszym pomiarze czasu miała czwarty wynik, po trzech kilometrach była druga, a na kolejnym punkcie kontrolnym okazało się, że biegnie najszybciej. Na bieżąco była informowana o swoich osiągach i sytuacji na trasie przez porozstawianych wokół niej asystentów. Nikt nie sugerował jej jednak zmiany rytmu.

" - oceniała Polka, którą na trasie wspierało wielu kibiców z Polski.

"Wszyscy wokół krzyczeli, to całe kibicowanie sprawiło, że zaczęłam troszeńkę za nerwowo. To nie znaczy, że za szybko. Miałam nieco skrępowane ruchy, ale wszystko było w porządku. Poza szybkimi zjazdami. One nie były trudne, ale można było zrobić jakąś głupotę i się przewrócić" - analizowała na mecie swój występ.

Niestety, świetnego tempa nie udało się utrzymać do końca. Gdy Polka wpadła na metę, była druga za Longą, ale ostatecznie przegrała jeszcze z dużo szybszą na ostatnim odcinku trasy Saarinen. Finka wyprzedziła Kowalczyk o 11,5 sekundy.

- mówiła nasza medalistka. "Bieg był bardzo ciężki. Przez 30 minut każda z nas walczyła o każdą dziesiątkę sekundy, o wszystko. Na takie biegi nie ma taktyki. W mistrzostwach świata biegnie się do końca. Na szczęście ja już mam medal. Może postaram się o więcej" - dodała.

Mimo padającego przez cały wyścig śniegu dopingowana przez rodzinę i znajomych z Kasiny Wielkiej zawodniczka nie miała problemów ze smarowaniem nart. "Chłopaki świetnie się spisali, nartki miałam przygotowane znakomicie" - chwaliła ekipę przygotowującą jej sprzęt.

Zdobyty wczoraj brąz to kolejny medal tego koloru wywalczony przez Kowalczyk na wielkiej imprezie. "Byłam trzecia na olimpiadzie, to samo miejsce zajęłam w poprzednim sezonie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Lubię brązy. Ale mam nadzieję, że się kiedyś przerzucę się na bardziej cenny kolor" - żartowała nasza zawodniczka.

To "kiedyś" może zdarzyć się jeszcze w Libercu, gdzie Nie weźmie natomiast udziału w sprincie indywidualnym. "Taki był plan. Jeśli Justysia zdobędzie medal na 10 km, rezygnujemy ze sprintu. To ryzykowna konkurencja. Walcząc ramię w ramię można łatwo potknąć się i nabawić się urazu. Niech lepiej dziewczyna skupi się na innych startach" - wyjaśnia trener naszej zawodniczki Aleksander Wierietielny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj