Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie kłopoty Świątek w Rzymie. Nic nie zapowiadało tego po pierwszym secie

53 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wielkie kłopoty Świątek w Rzymie. Nic nie zapowiadało tego po pierwszym secie
Wielkie kłopoty Świątek w Rzymie. Nic nie zapowiadało tego po pierwszym secie/East News
Iga Świątek gładko wygrała pierwszego seta z Caty McNally. Amerykanka jednak wzięła się w garść. W kolejnych dwóch partiach wysoko zawiesiła Polce poprzeczkę. Ostatecznie po ponad dwóch godzinach oraz 44. minutach gry lepsza okazała się jednak nasza tenisistka, która wygrała 6:1, 6:7(5-7), 6:3 i dzięki temu awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA w Rzymie.

Świątek ma patent na McNally

McNally w pierwszej rundzie wygrała z reprezentującą Australię Darią Kasatkiną 6:2, 6:3. W drugim meczu zmierzyła się z rozstawioną z numerem trzecim Świątek, która w pierwszej rundzie ma tzw. wolny los. Polka z zajmującą w rankingu WTA 63. miejsce Amerykanką wcześniej grała dwa razy. W obu przypadkach była górą. Dziś pokonała ją po raz trzeci.

Świątek szybko odrobiła stratę przełamania

Świątek słabo zaczęła. Przy własnym serwisie przegrała dwie pierwsze wymiany. Polka znalazła się pod presją straty podania. Niestety, to po chwili się stało. W gemie otwarcia nasza tenisistka zdobyła tylko jeden punkt. Na szczęście była liderka światowego rankingu tenisistek szybko odrobiła stratę przełamania.

Wygrany gem dobrze dał Polce wiatr w skrzydła. Świątek przejęła kontrolę nad meczem i zdominowała wydarzenia na korcie. Po 20. minutach prowadziła 4:1. 24-latka z Raszyna konsekwentnie dalej robiła swoje. W efekcie ani na moment nie straciła koncentracji. Pierwszą partię zakończyła z tylko jednym straconym gemem.

Zejście do szatni pomogło rywalce Świątek

McNally po przegranym secie skorzystała z przerwy toaletowej i zeszła do szatni. Po powrocie na kort Amerykanka pokazała, że nie zamierza łatwo się poddać. Drugi set miał zdecydowanie bardziej wyrównany przebieg niż pierwsza partia.

Po godzinie i 22. minutach Świątek przy stanie 5:4 serwowała na zamknięcie meczu. Zaczęła od asa serwisowego. Później spory wpływ na grę miał silny wiatr, który dwukrotnie pomógł zdobyć punkty McNally. Gra nie układała się Polce i rywalka przełamała jej serwis, tym samym wyrównując stan meczu. O losach drugiej partii zdecydował tie-break. W nim lepsza okazała się Amerykanka, która wygrała 7-5.

Świątek jedyną Polką pozostającą w grze

W decydującej odsłonie pojedynku Świątek przy swoim prowadzeniu 2:1 przełamała podanie rywalki i odskoczyła jej na dwa gemy. McNally nie dała jednak za wygraną i wkrótce było 3:3, ale to wszystko na co było stać Amerykankę. Świątek kolejne trzy gemy rozstrzygnęła na swoją korzyść. Dzięki temu po dwóch godzinach oraz 44. minutach gry awansowała do trzeciej rundy.

Świątek jest jedyną Polką, która pozostała w singlowej rywalizacji w Rzymie. W środę mecze pierwszej rundy przegrały Magdalena Fręch i Magda Linette.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj