Kryzys Świątek trwa już bardzo długo
Polka walkę o ćwierćfinał rozpoczęła nieźle. Wprawdzie grała nierówno, ale w połowie pierwszego seta miała przewagę jednego przełamania i powinna rozstrzygnąć tę partię na swoją korzyść. Wówczas jednak najpierw rywalka odrobiła punkt przełamania, a potem wygrała dwa kolejne gemy i zamknęła partię. Drugiego seta Ukrainka już zdecydowanie zdominowała i to ona zagra w ćwierćfinale. Polka na tym etapie nie odpadła w Paryżu od wielu lat.
To wisiało w powietrzu. Ten kryzys u Igi trwa bardzo długo. Rzym i Paryż nie pomogły w jego przełamaniu. Porażka z Eliną Switoliną w Rzymie była sygnałem, że kryzys trwa. Już dwa lata temu mówiłem, że Iga ma problem z forhendem i rywalki to wykorzystują. Grają jej na prawą stronę. Tak grywa z nią Ostapenko. Do tego ostro atakuje drugie podanie Polki. To wprowadza nerwowość w głowie Igi, a potem skutkuje błędami i traconymi punktami - mówi Fibak, który na paryskich kortach wygrał 25 meczów singlowych.
Chwalińska na korcie przypomina Radwańską
Teraz w turnieju została już tylko jedna polska zawodniczka. Niespodziewanie jest to Maja Chwalińska, która na kortach im. Rolanda Garrosa wchodzi w trzeci tydzień gry, bo zaczynała od kwalifikacji.
Maja gra w stylu przypominającym Agnieszkę Radwańską. Wiedziałem, że jej talent musiał kiedyś wystrzelić. Dziwiłem się dlaczego nie wcześniej. Może Maja wygra całe Roland Garros? Czemu nie? W meczu o ćwierćfinał zagra z Francuzką Diane Parry. Publiczność będzie za swoją zawodniczką. Francuzki zwykle nie radziły sobie z tą presją, ale Parry jest inna. Pokazała to w meczu z Amandą Anisimovą. To będzie trudny mecz dla Mai, ale ona może wszystko. Nawet jeśli ogra Francuzkę, może rozkochać w sobie paryską publiczność. Maja gra bowiem bajeczny tenis. Tu skrót, tu lob, zaraz krótki cross. Przy tym doskonale obserwuje i reaguje na to, co się dzieje na korcie. Doskonale się to ogląda - kończy Fibak.