Robert Kubica nie uważa wyścigu w Monaco za szczególny. Pan jest chyba innego zdania?
Nick Heidfeld: Jeżeli miałbym wygrać tylko jeden wyścig w karierze, wybrałbym ten w Monaco. Zwycięstwo na tym torze to naprawdę coś, bo jest najtrudniejszy dla kierowców. Trudna była też Suzuka, którą bardzo lubiłem, ale wypadła z kalendarza.

Lubi pan Monaco, bo jest najtrudniejszym torem?
Dokładnie. Tu nie ma łatwej części. Wszędzie jest trudno, Wszędzie można popełnić błąd. Nie ma nawet chwili na dekoncentrację. Właśnie to jest tak ekscytujące w tym torze. Dzisiaj w Formule 1 naprawdę rzadko się zdarza, by jedna pomyłka eliminowała z wyścigu. W Monaco właściwie nie ma prostych, nawet ta główna kończy się ostrym zakrętem i stromym podjazdem. Nie widać, gdzie się jedzie.

Półtorej godziny bez najmniejszego błędu? Przecież to niemożliwe.
Zapewniam pana, że jednak możliwe. Bardzo trudne, ale możliwe. Wystarczy spojrzeć na tych kierowców, którzy dojeżdżają tu do mety. Według mnie w Monaco bardzo liczy się doświadczenie. Człowiek najlepiej uczy się w praktyce, a większość kierowców F1 zaczynała kariery w gokartach, kiedy miała mniej niż 10 lat. Dzisiaj są więc doświadczeni i potrafią radzić sobie nawet w tak ekstremalnych warunkach. 20-latkowie mają czasami na koncie 15 lat praktyki kręcenia kierownicą. To się przydaje właśnie w Monaco.

To także wyścig, gdzie bardzo liczy się strategia pit stopów i sam pobyt w boksie. Dwa tygodnie temu w Barcelonie mechanicy nie dokręcili panu koła. Nie obawia się pan teraz, zjeżdżając na pit lane, że znowu coś pójdzie nie tak?
Nie, bo my zazwyczaj jesteśmy świetni w pit stopie. Taka sytuacja jak w Barcelonie już się nie powtórzy. Bardzo wierzę w naszych mechaników.

F1 to sport supernowoczesnych technologii, a w Barcelonie pana wysiłek poszedł na marne przez błąd jednego człowieka.
Nie można tak myśleć. Poza tym koniec końców i tak zepsuła się skrzynia biegów, więc ten błąd nie miał znaczenia. F1 to sport wielkich technologi, ale nie zapominajmy, że w zespole nadal pracuje prawie 400 osób i to oni są najważniejsi. Błąd jednego z nich może zakończyć się porażką kierowcy.

To prawda, że BMW Sauber miało problemy ze skrzynią biegów, bo Kubica jeździ agresywnie i za bardzo ją eksploatuje?
Proszę nie powtarzać takich opinii. Według mnie jedno nie ma nic do drugiego. Po pierwsze kierowców nie można dzielić na agresywnych i delikatnych. Co to za podział? Każdy kierowca ma swój styl, ale wymaganie wobec niego jest jedno - ma być szybki. Agresywny styl i skrzynia biegów? To głupie. Może ma to znaczenie w eksploatacji opon, ale na pewno nie w skrzyni biegów.

Michael Schumacher pytany, kto jest szybszy, pan czy Kubica, powiedział: Ten, kto ma więcej punktów w klasyfikacji (Kubica ma 8, Heidfeld 15 - przyp. red.). Zgadza się pan z tą opinią?
Zgadzam. Michael wie, co mówi.

Jaki ma pan cel na wyścig w Monaco? Czwarty raz w tym sezonie czwarte miejsce?
Byłoby super. Zdecydowanie interesuje mnie tylko pierwsza piątka.