Wszyscy już wiedzą o moich problemach ze zdrowiem, które miałem na przełomie roku. Wycięcie migdałków okazało się sprawą o dużo poważniejszych konsekwencjach niż
się spodziewałem. Chciałbym więcej grać, bo wcześniej miałem istotny wpływ na drużynę i trudno mi jest wytrzymać, kiedy przez większość meczu oglądam kolegów z ławki. To dla mnie
zupełnie nowe doświadczenie i nie mogę powiedzieć, żeby było przyjemne. Ale z drugiej strony już sama moja obecność w składzie jest dużym sukcesem. Tak naprawdę w ogóle nie powinno mnie
tu być! (..)
To, co Krzysiek wyprawia podczas tych mistrzostw, przechodzi ludzkie pojęcie. Jeżeli on będzie tak grał cały czas, to ja sobie mogę siedzieć na ławce do końca turnieju. (..)
No właśnie - on nauczył nas wygrywać. Wmówił nam, że jesteśmy dobrzy nie tylko indywidualnie, ale i jako zespół. Bo my mieliśmy duży potencjał, ale nie potrafiliśmy go w sobie obudzić.
Gdybyśmy wcześniej mieli tak charyzmatycznego trenera jak Bogdan Wenta, który otworzyłby nam oczy i nauczył wygrywać, to te sukcesy mogły przyjść już wcześniej.(..)
Pan żartuje?! Jeszcze do niedawna o czymś takim nawet nie marzyłem. Przecież my zaczęliśmy się liczyć na świecie dopiero od MŚ w 2007 roku. Te ostatnie trzy lata w reprezentacji są jak
jakiś sen, w którym najpiękniejsze jest to, że to... wcale nie jest sen!
>>> Przeczytaj także: ME: Polacy w półfinale. Gramy o medale!
p