Proces Ryszarda F. jest bardzo ciekawy. "Fryzjer" co prawda idzie w zaparte. Twierdzi, że nie organizował korupcyjnego procederu, ale za to sypie anegdotami. W środę zeznał przed sądem, że musiał płacić za odtruwanie Wojciecha W. Trener Arki Gdynia, a wcześniej Dyrektor Górnika Polkowice miał ciągi alkoholowe.
"Wojciech W. zaprosił mnie do hotelu, ale był tak upojony alkoholem, że nie dało się z nim rozmawiać. On miał ciągi alkoholowe nawet po kilkanaście dni. Sam zapłaciłem za jego odtrucie" - wspominał "Fryzjer" cytowany przez "Super Express".
Na pytanie sądu o to, czy brał jakieś korzyści korzyści finansowe, powiedział: "Moja korzyść była taka, że do dzisiaj nikt mi nie oddał tych pieniędzy za odtrucie. Można mnie nazwać Caritas Polska, bo zrobiłem to bezinteresownie".
Śmiechom i żartom nie było końca. O jednym z obserwatorów powiedział tylko, że zna go z "listy Wildsteina". Ale takie tłumaczenia nie dały mu upragnionej wolności. Święta i Nowy Rok spędzi w areszcie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane