Jaką satysfakcję? Powinniśmy z Legią wygrać i gdybyśmy grali w jedenastu, wygralibyśmy...
Zachowanie tego chłopaka mnie strasznie poirytowało. Słyszy dwa gwizdki, ma już żółtą kartkę i zachowuje się jak idiota. Skrajny idiota! Nawet nic mu jeszcze nie powiedziałem, bo w ogóle
nie mam ochoty z nim rozmawiać. Można popełnić błąd, można dostać kartkę nawet czerwoną, ale za faul. Jednak gdy wygrywasz 1:0 i gra toczy się o dużą stawkę, a ty robisz coś takiego,
to znaczy, że nie dorosłeś do pierwszej ligi. Ja nie przyszedłem do ŁKS żeby kopać sobie piłkę po gwizdku, tylko żeby się utrzymać, a Szczot mi w tym przeszkadza.
Trójka sędziowska w tym meczu pomagała Legii. To nie jest tak, że mam 20 lat i w chwili gdy szansa na wygranie na Legii przechodzi mi koło nosa zaczynam szukać usprawiedliwień. Nie. Po prostu
z mojej perspektywy sędzia Żyro małymi decyzjami wspierał gospodarzy. Przestraszył się czy co? Trema go zjadła? Moim zdaniem czy na Łazienkowską przyjeżdża ŁKS czy zespół z Wąchocka,
powinien być traktowany jednakowo. A tu, niestety, tak nie jest. To przykre, ale w naszej lidze sędziowie mają wpływ na wyniki, a mieć nie powinni.
Wyrównująca bramka padła z wymyślonego rzutu wolnego. A druga? Czemu nikt nie zwrócił uwagi, że Legia ma rzut wolny na własnej połowie i przesuwa piłkę o dwadzieścia metrów. Z tego po
chwili pada gol! Sędzia nie reaguje, jakby chciał pomóc. Tak to wyglądało. Piłkarze Legii błagali go, błagali i w końcu wybłagali.
Legia to jest wielka nazwa, która do czegoś zobowiązuje. Tymczasem piłkarze tego klubu nie zachowują się jak mężczyźni. To płaczki. Vuković od pierwszej minuty płakał i żądał karnego.
Za cokolwiek. Że ktoś kopnął piłkę w polu karnym albo odbił ją klatką piersiową... Nauczył się języka i jedyne co robi na boisku to skamle o jakiegoś karnego czy chociaż wolnego. Takim
zachowaniem wystawia sobie nie najlepsze świadectwo. I zatrudniając takich piłkarzy Legia nigdy nie będzie wielka.
A tam, ostre. Vuković nie poradził sobie w jakimś marnym greckim Ergotelis i teraz z bliska zobaczyłem, dlaczego. Tak można grać tylko w polskiej lidze. To są gwiazdy własnego podwórka,
które nie mają szans zaistnieć nigdzie indziej. Mówię w liczbie mnogiej, bo następny to Burkhardt. Leży pięć minut na boisku, nie jest w stanie zejść o własnych siłach, po czym tuż za
linią nagle zdrowieje i sprintem wraca do gry. To jest dziecinada, oszukiwanie, naciąganie. Tak grają panienki.
Nie dziwię się, że w pucharach przegrywa z każdym. Szczerze mówiąc, tak zupełnie obiektywnie, Legia jest piłkarsko dużo słabsza niż Erzgebirge Aue, czyli przeciętny zespół 2.
Bundesligi. To nie jest żadna uszczypliwość z mojej strony, tylko chłodna ocena, bo mam skalę porównawczą. I nie ma w ogóle co brać Legii pod uwagę w kwestii walki o jakieś wyższe cele w
naszej lidze. Choć śmieszy mnie nazywanie Wisły dream teamem, bo gwiazdę krakowianie maj tylko jedną - Clebera, to wiadomo, iż zajmie pierwsze miejsce i może powalczy w Europie. Gonić ją
będzie Groclin, bo to fajny zespół, który gra w piłkę, a nie błaga sędziów o litość.
Tak, świetny, twardy chłopak. Podobał mi się już jak grał w Groclinie. To jeden z najciekawszych napastników w lidze, bo potrafi strzelać bramki z niczego.
Oczywiście. Choć formalnie wywożenie anteny Canal+ jest nielegalne, to zawsze brałem ją pod pachę i jechałem w świat. Nikt mnie nie upilnował, więc z ligą byłem na bieżąco.
Co ja mogę powiedzieć? Nie jestem z tych, którzy wydzwaniają po trenerach. Cieszę się, że teraz wróciłem do ekstraklasy, bo po prostu lubię grać w piłkę. Nie musiałbym tego robić, nie
gram dla pieniędzy, więcej zarabiałbym poświęcając ten czas biznesowi i pewnie mniej bym się stresował. Ale ja nie chcę siedzieć i mądrzyć się, jak to ja bym zagrał... Mogę jeszcze
cztery lata pobiegać na najwyższym poziomie. Naprawdę najwyższym.
Mogę jedynie podziękować panom Chojnackiemu i Jabłońskiemu. A reszta... Jak podpisywałem kontrakt z ŁKS, to nagle odezwało się pięć innych klubów. Co to oznacza? Czy trenerzy w Polsce nie
mają własnego zdania, własnego pomysłu na zespół? Muszą dopiero w gazecie przeczytać, że konkurencja mnie widzi w zespole? Poza tym to rzeczywiście dziwne, że u nas nie docenia się ludzi,
którzy grali zagranicą. Od kogo się maja uczyć młodzi? Nie chodzi o samą grę w piłkę, ale też o profesjonalizm. Tego nam brakuje. Nie chcę tu się chwalić, ale tacy ludzie jak ja mają
niesamowitą wartość - są Polakami, ale mają unikalne doświadczenie. Mentalnie są przygotowani do piłki na europejskim poziomie. A tymczasem czasami ciężko im znaleźć klub.
Byłem sfrustrowany sytuacją z Arka, bo to od niej się wszystko zaczęło. Jak można tak oszukiwać ludzi? Proszą mnie, żebym rozwiązał kontrakt z Aue, ja to robię, trenuję z nimi, aż w
końcu oni zmieniają zdanie? Wszędzie na świecie słowo jest tak samo ważne jak dokument, tylko u nas ciągle funkcjonuje przekonanie, że można bezkarnie robić z ludzi baranów. Ale pozwałem
ten klub do sądu.
Nie zgadzam się, wszystko przebiegało harmonijnie. Z Rapidu wyjechałem na pół roku do Francji, bo nie zaakceptowano moich warunków finansowych. Po dwóch miesiącach działacze z Wiednia
zadzwonili, że przemyśleli sprawę i dadzą mi tyle, ile żądałem, żebym tylko wrócił. Wyszło więc na moje, a przy okazji ludzie z Rapidu pokazali, że majaą klasę. Gdzieś tam się nie
porozumieliśmy, a potem jedna ze stron doszła do wniosku, że popełniła błąd. Za drugim razem z Rapidu odszedłem do Erzgebirge Aue i nie żałuję. W Wiedniu zmienił się trener i zaczął
odsuwać cudzoziemców, a oferta z Niemiec była atrakcyjna i razem z Andrzejem Juskowiakiem, Tomkiem Bobelem i Tomkiem Kosem spędziłem tam świetne chwile. W ogóle na Zachodzie grałem wiele lat
i teraz czas na powrót.
Jeśli w każdym meczu będę strzelał gole i nie będę popełniał błędów w defensywie, to trudno o lepszego obrońcę. Można to potraktować jako żart, ale nie trzeba.