Robert Kubica: Pracowaliśmy nad ustawieniami, porównywaliśmy opony. Niestety mieliśmy spore problemy z przyczepnością i balansem samochodu.
Prosty. Pojechać tak szybko, jak się da!
Cóż, jeśli znowu pięć samochodów startujących przede mną wypadnie na pierwszym zakręcie, to tak (śmiech). W Japonii byłem drugi, choć tak naprawdę nie byliśmy nawet trzecim zespołem.
Szybsze były nie tylko McLareny i Ferrari, lecz także bolidy Renault i Toyoty. Gdyby Piquet nie popełnił błędu w kwalifikacjach, także z nim byłyby problemy. Dopisało nam szczęście.
Staram się naciskać tak bardzo, jak to możliwe. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w normalnych warunkach nie mamy szans walczyć z Hamiltonem i Massą. Potencjał naszego samochodu jest
niższy, a my nie wprowadziliśmy przed tym Grand Prix żadnych udoskonaleń. Ostatnio mieliśmy problemy, więc cudu w tym wyścigu nie będzie. Będę się starał wycisnąć z bolidu wszystko, co
się da.
Póki jest to matematycznie możliwe, będę walczył. To nic nie kosztuje. W ostatnich trzech wyścigach najwyższe pozycje zajmowali kierowcy, po których tego nie oczekiwano w normalnych
okolicznościach. To pokazało, że wszystko może się zdarzyć.
>>>Kubica: Wierzę w mistrzostwo
Kluczem do dobrych wyników była regularność i niezawodność bolidu. W zeszłym roku mieliśmy sporo problemów technicznych, a w tym zrobiliśmy duży postęp. Jeśli chodzi o mnie, zaliczyłem
wyścigi w bardzo dobrym, regularnym tempie i popełniłem tylko kilka błędów. Niestety w niektórych wyścigach miałem pecha. Na przykład w Singapurze, gdzie neutralizacja w złym momencie
kosztowała mnie utratę wielu punktów. Wielka szkoda, ponieważ jedynym sposobem na walkę o mistrzostwo jest właśnie regularne zdobywanie punktów. Ja niestety nie mam do dyspozycji najszybszego
samochodu. Myślę, że rywale, którzy są przede mną w tabeli są w znacznie lepszej sytuacji – i jeśli chodzi o punkty, i jeśli chodzi o ich szybkość. Uważam więc, że walka o
mistrzostwo rozegra się pomiędzy kierowcami Ferrari i McLarena, ale jeśli nadarzy się kolejna okazja, będę czekał, aby z niej skorzystać.
>>>"Oni mają więcej do stracenia, niż ja do wygrania"
Nie mieliśmy czasu. W zasadzie już od kilku miesięcy nie wprowadziliśmy nic, co dałoby nam duży skok do przodu.
Jeśli spojrzeć tylko na same rezultaty wyścigów, to faktycznie wydaje się, że nie było za dobrze. W zeszłym roku jednak odpadłem z wyścigu z powodu awarii, a jechałem na prowadzeniu.
Wcześniej w ciągu dwóch okrążeń wyprzedziłem obu kierowców Ferrari, więc sądzę, że jeśli chodzi o tempo nie było tak źle.