Wszystkim kibicom zadrżały serca, kiedy rozpędzony do granic możliwości bolid Roberta Kubicy wypadł z toru i huknął o ścianę. Fani mogą jednak odetchnąć - Polakowi nic poważnego się nie stało: możliwe, że ma złamaną nogę w kostce. Lekarze określają jego stan jako stabilny. W tej chwili jest w szpitalu w Montrealu. Pozostanie tam na obserwacji.
"Widziałem go w dobrym stanie. Rozmawiał ze mną właściwie normalnie. To dobry znak" - powiedział brytyjskiej telewizji ITV Daniele Morrelli, menedżer Kubicy.
Kubica do 27. okrążenia jechał bardzo pewnie. Nie miał żadnych problemów z bolidem, które pojawiały się podczas treningów. Wtedy właśnie zahaczył przednim skrzydłem bolidu o tylne koła Toyoty prowadzonej przez Włocha Jarno Trullego. Polak momentalnie stracił panowanie nad samochodem - wypadł z toru i z wielką prędkością uderzył o ścianę. Jego auto kilkakrotnie przekoziołkowało. Tak dramatycznie wyglądającego wypadku dawno nie było na torach Formuły 1.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|