Dziennik Gazeta Prawana logo

Billups trafił sekundę przed końcem. Clippers pokonali Mavericks

19 stycznia 2012, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chauncey Billups
Chauncey Billups/PAP/EPA
W lidze NBA siódmej porażki doznali broniący tytułu Dallas Mavericks. W środę koszykarze z Teksasu ulegli na wyjeździe Los Angeles Clippers 89:91. Gospodarzom na sekundę przed końcem spotkania zwycięstwo zapewnił celnym rzutem za trzy punkty Chauncey Billups.

Clippers ponownie musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Chrisa Paula. Podstawowego rozgrywającego godnie zastąpił Mo Williams, który zdobywając 26 pkt był najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania.

Kibice zgromadzeni w hali Staples Center obejrzeli bardzo wyrównane spotkanie, a w końcówce ich ulubieńcy zafundowali im prawdziwy horror. Na 90 s przed ostatnią syreną gospodarze wygrywali już pięcioma punktami, ale przewagę roztrwonili i gdy do końca pozostawało pięć sekund to Mavericks prowadzili 89:88.

Jednak w koszykówce tyle czasu na przeprowadzenie decydującej akcji w zupełności wystarcza. Grę zza linii końcowej wznowił Billups. Piłkę podał do Blake'a Griffina, który szybko mu ją oddał przy okazji stawiając zasłonę. Doświadczonemu, 35-letniemu Billupsowi nic więcej nie było potrzebne; z czystej pozycji bez trudu trafił do kosza.

- powiedział trener Clippers Vinny Del Negro.

Mavericks wizyty w Los Angeles nie będą mile wspominali. Dwa dni wcześniej, w tej samej hali przegrali z Lakers 70:73. Wtedy, także rzutem za trzy punkty, na 3,1 s przed końcem spotkania pogrążył ich inny weteran, 37-letni Derek Fisher.

Po serii pięciu porażek, zwycięstwo odnieśli koszykarze Phoenix Suns. Ekipa z Arizony pokonała na wyjeździe New York Knicks 91:88. Dla zwycięskiej drużyny 11 pkt zdobył Marcin Gortat, który miał też 12 zbiórek. Polak nie grał jednak zbyt skutecznie, bowiem trafił tylko pięć z trzynastu rzutów z gry.

Do piątego zwycięstwa w sezonie "Słońca" poprowadził kanadyjski rozgrywający Steve Nash. Na swoim koncie zapisał 26 pkt i 11 asyst. Wśród gospodarzy na wyróżnienie zasługuje Amar'e Stoudemire z Knicks - 23 pkt.

W środę do dużej niespodzianki doszło w Waszyngtonie, gdzie miejscowi Wizards pokonali 105:102 Oklahoma City Thunder. Gościom nie pomogła nawet świetna dyspozycja Kevina Duranta i Russella Westbrooka, którzy zdobyli odpowiednio 33 i 36 pkt.

Gospodarze odnieśli dopiero drugie zwycięstwo w sezonie. Zespół z Oklahomy mimo porażki utrzymał prowadzenie w Konferencji Zachodniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj