Po raz pierwszy od 10 lat znów zagramy w mistrzostwach Europy. Był pan zaskoczony tym awansem?
Prawdę powiedziawszy, reprezentacja Polski w ogóle nie powinna grać w mistrzostwach Europy. Dwa lata temu spadła przecież do grupy B. Koszykarze ciężko jednak trenowali, żeby się zakwalifikować. Startowali z ostatniego miejsca, a jednak im się udało.

Od roku pracuje pan z drużyną narodową. Przekonał pan do powrotu do kadry doświadczonych graczy, Adama Wójcika i Andrzeja Plutę. Jednak z młodym Maciejem Lampe, Marcinem Gortatem i Cezarym Trybańskim nie poszło tak łatwo...
Cały polska koszykówka ma wobec Adama i Andrzeja dług wdzięczności za to, że chcieli wrócić do drużyny narodowej. Gdyby ich nie było, na pewno nie pojechalibyśmy na mistrzostwa Europy. Młodzi natomiast zachowują się tak samo jak przed rokiem - mają kadrę za nic. Jeżeli chodzi o Maćka, to w swoim stylu zniknął. Nie ma z nim kontaktu. Marcin postawił na grę za Oceanem, przygotowuje się do swojego pierwszego sezonu w lidze NBA z zespołem Orlando Magic. Czarek nie chciał dołączyć do nas na pierwsze treningi. Później, jak się już zdecydował przyjechać do Polski, miałem inny plan, nie mogłem na niego wiecznie czekać.

Z powodu ich nieobecności nie mamy szans na równą walkę w Hiszpanii.
Nic na siłę. Ja mogę pracować tylko z tymi ludźmi, którzy chcą się poświęcić zespołowi. Z niewolnika nie zrobisz pracownika.

A co z Jeffem Nordgaardem czy Dominikiem Tomczykiem? Przydałyby się takie dwie strzelby w zespole.
Jeff miał bardzo słaby sezon z powodu kontuzji. W tym roku od początku nie chciał z nami trenować. Było więc z nim tak samo jak w przypadku Lampego, Gortata i Trybańskiego. Dominik natomiast potrzebuje odpoczynku. Przeszedł wiele operacji, a w poprzednim sezonie biegał po parkiecie pomimo kontuzji.

Chciał pan sprowadzić do kadry rozgrywających. Na oku miał pan swojego podopiecznego ze Śląska Wrocław, Brandona Hughesa.
Niestety nie dostał on polskiego obywatelstwa. Była szansa, żebyśmy go mieli w kadrze, ale nie udało się.

Woli pan obcokrajowców niż rodowitych Polaków?
Polacy są źle wyszkoleni. To jest główny problem polskiej koszykówki. Tak - nie mamy dobrych koszykarzy. Proszę zobaczyć, jak gra reprezentacja Serbii, obecnie najsilniejsza. Mają młodych graczy, którzy trafili do kadry z drużyn do lat 16 i 18. Wygrali wszystkie możliwe turnieje, mają złote medale mistrzostw świata i Europy.

Przez ostatni miesiąc nasza reprezentacja grała w turniejach w Ameryce, Włoszech i Turcji. Na 11 spotkań przegraliśmy 9. To jakiś koszmar.
To jest normalne. Mamy takich zawodników, a nie innych i trzeba się z tym pogodzić. Nie boję się porażek, bo trzeba uczyć się od najlepszych.

Czyli jedziemy do Hiszpanii po trzy przegrane?
Nie przesądzajmy. Zobaczymy. Chcemy zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie i zebrać jak najwięcej doświadczeń.