Argentyńczycy winią sędziego
Pojedynek decydujący o tytule najlepszej drużyny globu nie zachwycił. Był brzydki. Zdecydowanie więcej w nim było fauli niż emocjonujących momentów. W regulaminowym czasie gry żadnej z reprezentacji nie udało się strzelić gola. Dopiero w drugiej części dogrywki do siatki Argentyńczyków trafił Ferran Torres.
Jak się okazało bramka zdobyta przez piłkarza Barcelony rozstrzygnęła losy finału. Jednak według kibiców pokonanego zespołu kluczowa sytuacja dla przebiegu meczu miała miejsce wcześniej.
W trzeciej minucie dogrywki sędzia Slavko Vincić pokazał drugą żółtą kartkę Enzo Fernandezowi, który w efekcie wyleciał z boiska. Zdaniem Argentyńczyków arbiter ze Słowenii popełnił błąd, a jego decyzja wypaczyła końcowy wynik.
Blisko 100 tysięcy podpisów pod petycją
Fani Albiceleste nie mogą się z tym pogodzić. Uważają, że ich narodowa drużyna została skrzywdzona. W internecie opublikowali specjalną petycję, w której domagają się powtórki finału. Na razie podpisało się pod nią blisko 100 tysięcy osób.
"Finał pomiędzy Argentyną i Hiszpanią został wypaczony przez kontrowersyjną i skorumpowaną pracę sędziego, który mógł zostać przekupiony, aby wpłynąć na wynik meczu. Kluczowe będzie wyznaczenie uczciwego arbitra, aby rezultat odzwierciedlał rzeczywistą wartość obu zespołów" - czytamy w petycji.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
