Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef FIFA nie przejmuje się krytyką. Infantino już myśli o kolejnej rewolucji

dzisiaj, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Szef FIFA nie przejmuje się krytyką. Infantino już myśli o kolejnej rewolucji
Szef FIFA nie przejmuje się krytyką. Infantino już myśli o kolejnej rewolucji/PAP/EPA
Gianni Infantino od dłuższego czasu jest krytykowany ze wszystkich stron. Szef światowej piłki jednak nie przejmuje się tymi głosami. Skupia się na przyszłości. W tegorocznym mundialu pierwszy raz uczestniczyło 48 drużyn. Jednak prezydent FIFA Gianni już myśli o powiększenie turnieju do 64 zespołów. "Cały świat powinien móc marzyć o mundialu, nie tylko Europa i Ameryka Południowa" - oświadczył Szwajcar.

Zwiększenie liczby drużyn ogromnym sukcesem

W latach 1998-2022 w mistrzostwach świata uczestniczyły 32 reprezentacje, co oznacza, że rozgrywano 64 mecze. Podczas turnieju w Ameryce Północnej odbyły się 104 spotkania. Infantino w wywiadzie dla szwajcarskich mediów pozytywnie ocenił tę zmianę i nie wykluczył, że w przyszłości mundial zostanie rozszerzony do 64 zespołów.

Zdecydowanie należy to rozważyć. Cały świat powinien móc marzyć o mundialu, nie tylko Europa i Ameryka Południowa. Zwiększenie liczby drużyn do 48 okazało się ogromnym sukcesem. Poziom gry był generalnie bardzo dobry. Piłka nożne stale rozwija się na całym świecie. Dla mniejszych krajów powiększony turniej to szansa i zachęta - powiedział Infantino.

Udział w mundialu, to motywacja do rozwoju

Gospodarzami MŚ w 2030 roku będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, z niewielką pomocą Urugwaju, Argentyny i Paragwaju, a cztery lata później - Arabia Saudyjska. Na ten moment w tych turniejach ma uczestniczyć 48 reprezentacji. Niewykluczone jednak, że FIFA powiększy stawkę o kolejnych 16.

Z taką propozycją już wcześniej wyszła Południowoamerykańska Konfederacja Piłkarska (CONMEBOL), a po zakończeniu tegorocznego mundialu ten ton podtrzymał jej prezes Alejandro Dominguez. Następny będzie u nas! W 2030 nadchodzi mundial w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju, wielka szansa dla piłki nożnej, by uczcić stulecie mistrzostw świata w rywalizacji z udziałem 64 drużyn! - przekazał na platformie społecznościowej.

Kolejne rozszerzenie umożliwiłoby prawdziwie globalną partycypację. Oceania mogłaby otrzymać dwa miejsca zamiast jednego, Afryka - 13 zamiast dziewięciu, natomiast Azja 12, a nie osiem jak obecnie. Jeśli nie daje się mniejszym krajom szansy na udział w mistrzostwach świata, to odbiera się im motywację do rozwoju - argumentuje Infantino.

Na powiększeniu mundialu do 48 uczestników bardzo skorzystała Afryka. Aż osiem z dziewięciu drużyn z tego kontynentu awansowało do fazy pucharowej (1/16 finału). Obawiano się spadku poziomu sportowego i dysproporcji w umiejętnościach zespołów, jednak nie było to zbyt widoczne, jeśli w ogóle. Wyjątkiem był mecz Niemcy - Curacao (7:1).

64 drużyny na mundialu to 128 meczów

Znacznie więcej było jednak "piłkarskich bajek". Republika Zielonego Przylądka była niepokonana w fazie grupowej, a w 1/16 finału przegrała dopiero po dogrywce z broniącą tytułu Argentyną (2:3). Turniej życia rozegrał 40-letni bramkarz Vozinha, który zatrzymał wielką Hiszpanię (0:0). Z grupy wyszła również Demokratyczna Republika Konga, której mecz z Uzbekistanem (3:1) zapewnił dobrą rozrywkę z efektownymi bramkami, choć pozornie było to starcie dwóch outsiderów.

Mistrzostwa Świata z 64 drużynami oznaczałyby konieczność rozegrania 128 meczów. To dużo, ale spowodowałoby to skrócenie eliminacji, gdyż więcej miejsc gwarantowałoby bezpośredni awans do mundialu. Rozbudowany turniej byłby równoważony przez mniejszą liczbę spotkań kwalifikacyjnych.

Po rozszerzeniu byłoby 16 grup po cztery drużyny, z których po dwie awansowałyby do 1/16 finału. Oznaczałoby to koniec kalkulacji, które miały miejsce podczas amerykańskiego turnieju, gdy zajęcie trzeciego miejsca w grupie mogło dać awans, ale nie musiało. Zdarzało się, że w trzeciej kolejce fazy grupowej obu drużynom odpowiadał remis. W meczu Australia - Paragwaj nie padły bramki. Piłkarze mogli nie dać z siebie wszystkiego, gdyż wiedzieli, że podział punktów wystarczy im do wyjścia z grupy.

Ponadto FIFA kieruje się przede wszystkim prostą logiką przychodów. Więcej meczów i drużyn oznaczałoby więcej transmisji, co zwiększyłoby zyski z praw telewizyjnych i reklam oraz zapewniło dostęp do nowych rynków.

Powiększenie liczby uczestników ma też wady

64-zespołowy turniej miałby jednak swoje wady. Harmonogram fazy grupowej byłby niezwykle napięty. Rozgrywano by nawet pięć-sześć meczów dziennie. Jeszcze trudniej byłoby wyznaczyć dogodne godziny rozpoczęcia spotkań, które byłyby dostosowane do stref czasowych poszczególnych krajów.

Gdyby 64 drużyny grały w mundialu w 2030 roku, oznaczałoby to dwukrotny wzrost liczby uczestników w ciągu zaledwie ośmiu lat, gdyż w 2022 roku w Katarze rywalizowały 32 reprezentacje. Gdzie byśmy skończyli? Zapanowałby chaos - uważa Salman bin Ibrahim Al Khalifa, kierujący Azjatycką Konfederacją Piłkarską (AFC).

Mecze kwalifikacyjne byłyby znacznie mniej istotne, a co za tym idzie mniej atrakcyjne, ze względu na spadek poziomu emocji. Poczucie prawdziwego sukcesu w kwalifikacjach musi być podtrzymywane - uważa portugalski trener Carlos Queiroz, który podczas tegorocznego mundialu prowadził reprezentację Ghany.

Powiększenie turnieju mogłoby zaszkodzić prestiżowi mundialu

Większy turniej oznaczałby konieczność zbudowania odpowiedniej infrastruktury. Na 128 meczów potrzebnych będzie od 20 do 22 stadionów. Dla porównania, zakończone MŚ rozgrywane były na 16 obiektach w trzech krajach: USA, Kanadzie i Meksyku. Oznacza to, że praktycznie niemożliwe byłoby zorganizowanie mundialu w jednym państwie.

Mundial w Hiszpanii, Portugalii i Maroku w 2030 roku został zaplanowany z myślą o 48 uczestnikach. Zwiększenie liczby drużyn do 64 wiązałoby się z koniecznością szybkiej zmiany harmonogramu kwalifikacji, choć np. w Europie zaczną się one dopiero za dwa lata.

Według doniesień medialnych obecnie nie ma gwarancji, że dodatkowych 16 ekip przyniosłoby znaczący wzrost finansowy. Nie oszacowano też wszystkich dodatkowych kosztów, m.in. budowy infrastruktury. Ponadto kolejne powiększenie turnieju mogłoby zaszkodzić prestiżowi imprezy, której pierwsza edycja odbyła się w 1930 roku w Urugwaju z udziałem... 13 reprezentacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCSKA Sofia zapłaci karę za faszystowskie gesty kibiców »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj