>>>Jak grać w taki śnieg?

Kiedy Radziszewski wskazał na "wapno", arkowcy rozjuszeni ruszyli grupą w jego kierunku. Wokół sędziego zrobił się tłok i niewiele brakowało, by jeden z piłkarzy gości ręcznie wytłumaczył arbitrowi swoje racje. Ostro na sędziego naciskał Zbigniew Zakrzewski, a za nim reszta kolegów.

"Chciałbym zobaczyć w telewizji raz jeszcze całe zdarzenie. Uważam, że karnego nie powinno być. Najpierw trafiłem w piłkę, a potem w nogi piłkarza Odry. Nie mogło być inaczej, bo na mokrym boisku trudno było uniknąć kontaktu z przeciwnikiem. Na szczęście wszystko dla nas dobrze się skończyło i wywozimy z Wodzisławia cenny punkt" - komentował po spotkaniu arkowiec Michał Łabędzki. Arka miała szczęście - gracz Odry Sławomir Szary zamiast w bramkę trafił z karnego w słupek.

>>>Górnik jest już na samym dnie