Dziennik Gazeta Prawana logo

W Berlinie chcieli wysadzić Lecha w powietrze

5 lutego 2009, 10:05
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Piłkarze Lecha Poznań długo będą pamiętać podróż na zgrupowanie w Turcji. Podopieczni Franciszka Smudy mieli prawo się przestraszyć. Na lotnisku w Berlinie ogłoszono alarm bombowy i w panice ewakuowano pasażerów. Na szczęście dla zawodników z Poznania alarm był fałszywy i po kilku godzinach nerwów wreszcie dotarli do celu.

>>>Czy PZPN zdegraduje Lecha?

Żadnej bomby na lotnisku w Berlinie nie było i zawodnicy z ulgą zajęli miejsca w samolocie. Nie był to jednak koniec przygód ekipy Franciszka Smudy.

Podczas odprawy paszportowej już w Antalyi Zawodnicy wymagali ponoć dodatkowych wiz. Musieli więc dłużej zostać na lotnisku. "Niestety ostatecznie do Belek z różnych przyczyn formalnych nie dotarł z nami Luis Henriquez, ale już jutro powinien dołączyć do zespołu" - mówił kierownik drużyny Lecha, Łukasz Mowlik.

Po tych przygodach Smuda zabrał swoich piłkarzy na boisku. Po południu Lech był już po pierwszym obozowym treningu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj