"Już wolę przegrywać w takim składzie, jaki jest teraz w reprezentacji, niż wygrywać dzięki obcokrajowcom" - mówi piłkarz Kolonii.

Reklama

Zbliżające się wielkimi krokami powołanie dla Arboledy, który od dłuższego czasu stara się o polskie obywatelstwo, może skłócić polskich piłkarzy z trenerem Smudą. Nie jest tajemnicą, że konfliktowy charakter Arboledy od dawna daje się we znaki zwłaszcza piłkarzom Lecha, którzy nie potrafią nawiązać z Kolumbijczykiem wspólnego języka. Izolujący się od wszystkich czarnoskóry piłkarz ma jednak świetny kontakt ze Smudą, którego w Lechu traktował niemal jak ojca. Ale chodzący własnymi ścieżkami zawodnik nie zaskarbił sobie sympatii kolegów z szatni. "Dwa i pół roku siedziałem z nim w szatni Lecha, ale nie mogę powiedzieć, żebym go znał. Zamieniliśmy ze sobą może kilka zdań" - tłumaczy Peszko.

Grający w Bundeslidze piłkarz jest zdecydowanym przeciwnikiem wciskania do reprezentacji zawodnika z Kolumbii. "U nas chcemy iść na skróty. Podobno Leo Messi spotyka się teraz z Polką i pewnie gdyby przepisy pozwalały, żeby zagrał w naszej reprezentacji, to już byśmy go namawiali" - ironizuje były piłkarz Lecha.

Jeśli wbrew opiniom kadrowiczów trener Smuda powoła do kadry Arboledę, atmosfera w szatni reprezentacji Polski będzie wyjątkowo napięta.

>>>Czytaj także: Upomina się o niego Legia