Podczas piątkowego Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego Polskiego Związku Piłki Nożnej Boniek został wybrany na kolejną czteroletnią kadencję prezesa piłkarskiej centrali. W głosowaniu otrzymał 99 głosów, a za kandydaturą Józefa Wojciechowskiego było 16 delegatów.
Były bramkarz biało-czerwonych nie ukrywał, że jego faworytem w wyborach na sternika związku był Boniek. Zdaniem Tomaszewskiego sprawdził się on w roli sprawowanej od 2012 r.
Podkreślił, że Boniek to "właściwa osoba na właściwym miejscu". Argumentował, że znacząco zmienił on wizerunek wokół polskiej piłki i należało to kontynuować.
– tłumaczył 63-krotny reprezentant kraju.
Tomaszewski przypomniał, że należał do największych krytyków poprzedniego szefa związku Grzegorza Laty, a teraz nie musi wstydzić się działań PZPN, a wręcz jest z nich dumny. Dodał, że głównie ma tu na myśli postawę drużyny narodowej stworzonej wspólnie przez trenera Adama Nawałkę i Bońka.
– wyjaśnił.
Jak dodał, jedynym zastrzeżeniem jaki ma do pracy szefa piłkarskiej centrali, to nieangażowanie się w działalność Komitetu Wykonawczego UEFA. – wskazał.
Uczestnik MŚ w 1974 i 1978 r. powiedział również, że kontrkandydat Bońka, Wojciechowski nie przedstawił żadnych argumentów, które byłyby konkurencyjne dla czteroletniej kadencji dotychczasowego prezesa PZPN. W jego opinii, żeby stanąć na czele związku trzeba zaproponować "coś więcej", niż to co przedstawił były właściciel Polonii Warszawa.
Tomaszewski powiedział, że od początku namawiał Wojciechowskiego do wycofania się z kandydowania i pytał jego zwolenników, czy chcą kontynuowania "dobrej passy polskiej piłki, czy też powtórki z rozrywki za poprzednika Bońka".
Jego zdaniem wszystkie głosowania w PZPN powinny być jawne, bo jak tłumaczył chciałby wiedzieć, kto jak głosował. – podsumował.