Dziennik Gazeta Prawana logo

Brazylia mundial miała zacząć z przytupem. Skończyło się zaledwie na remisie ze Szwajcarią

17 czerwca 2018, 22:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brazylia - Szwajcaria
Brazylia - Szwajcaria/PAP/EPA
Cztery lata temu mundial, którego Brazylia była gospodarzem, skończył się dla "Canarinhos" katastrofą - półfinałową porażką 1:7 z Niemcami, a następnie z Holandią 0:3 w meczu o trzecie miejsce. Ci, którzy myśleli, że szukający odkupienia piłkarze z Kraju Kawy rosyjskie mistrzostwa rozpoczną z przytupem, mocno się rozczarowali. Brazylia zaledwie zremisowała w niedzielę ze Szwajcarią 1:1.

Pierwsze minuty spotkania przebiegały jednak zgodnie z przewidywaniami. Pięciokrotni mistrzowie świata mieli przewagę i wydawało się, że gol jest tylko kwestią czasu. Piłka do szwajcarskiej siatki ostatecznie wpadła w 20. minucie, kiedy pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Philippe Coutinho.

Zdobyta bramka wyraźnie rozleniwiła Brazylijczyków. Ich ataki straciły na dynamice, a rywale także nie potrafili skonstruować składnej akcji. Do przerwy nic ciekawego na boisku się już nie wydarzyło.

Druga połowa zaczęła się za to sensacyjnie. W 50. minucie Szwajcarzy mieli rzut rożny, a piłkę dośrodkował Xherdan Shaqiri. W polu karnym Steven Zuber delikatnie odepchnął pilnującego go Mirandę i strzałem głową doprowadził do remisu.

Brazylijczyków taki obrót sprawy zdezorientował, a Helweci uwierzyli, że piłkarskich bogów jednak można zranić. Drużyna z Ameryki Południowej nie ruszyła do zmasowanych ataków. Ciężkie chwile przeżywał jej lider - Neymar. Piłkarz Paris Saint-Germain był atakowany, często z naruszeniem przepisów, kiedy tylko dostawał piłkę.

Neymar celny strzał oddał dopiero w 78. minucie i było to zarazem drugie w tym meczu uderzenie Brazylii w światło bramki. Naprawdę nerwowo w szwajcarskim polu karnym zaczęło się robić dopiero w ostatnich minutach. Głową próbowali zdobyć gola Neymar i Roberto Firmino, a zza pola karnego uderzał Miranda. Bez zarzutu jednak spisywał się bramkarz Yann Sommer lub piłka nieznacznie mijała cel.

Brazylia rozczarowała, ale jest zdecydowanie za wcześnie, by ją przekreślać. W 2010 roku mundial w RPA Hiszpania zaczęła od porażki ze Szwajcarią 0:1, a niespełna miesiąc później w finale pokonała Holandię.

Po pierwszej kolejce spotkań w grupie E niespodziewanie prowadzi Serbia, która wcześniej wygrała z Kostaryką 1:0. W piątek lider zagra ze Szwajcarią, a Brazylia z Kostaryką.

Brazylia - Szwajcaria 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Philippe Coutinho (20), 1:1 Steven Zuber (50-głową)
Żółta kartka - Brazylia: Casemiro. Szwajcaria: Stephan Lichtsteiner, Fabian Schaer, Valon Behrami
Sędzia: Cesar Ramos (Meksyk)
Widzów: 43 109
Brazylia: Alisson - Danilo, Thiago Silva, Miranda, Marcelo - Paulinho (67. Renato Augusto), Casemiro (60. Fernandinho), Philippe Coutinho - Willian, Gabriel Jesus (79. Roberto Firmino), Neymar
Szwajcaria: Yann Sommer - Stephan Lichtsteiner (87. Michael Lang), Fabian Schaer, Manuel Akanji, Ricardo Rodriguez - Valon Behrami (71. Denis Zakaria), Granit Xhaka, Xherdan Shaqiri, Blerim Dżemaili, Steven Zuber - Har Seferovic (80. Breel Embolo).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj