Opuszczasz drużynę, chociaż przed przerwą zimową zostały wam jeszcze cztery mecze. Chyba nie tego się spodziewałeś, przychodząc do Legii?
Jadę się leczyć, bo to dla mnie w tej chwili najlepsze rozwiązanie. Szkoda, że nie mogę grać do końca rundy, ale kompletnie nie jestem w formie. Źle mi się gra, bo nie mogę się na niczym skoncentrować. Wyjeżdżam na terapię i nie wiem nawet, kiedy wrócę do domu.

Z jakim nastawieniem jedziesz do ośrodka dla uzależnionych?
Jadę walczyć. Jeśli wygram, będę naprawdę szczęśliwy. Chcę znowu być normalnym człowiekiem.

Czujesz wsparcie ze strony działaczy Legii i trenera?
Tak, czasem nawet się dziwiłem, że po tym, co wyprawiałem, ludzie chcą ze mną rozmawiać. Wiele osób nie odwraca się ode mnie, bo wierzą, że wyleczę się z nałogu. Mam nadzieję, że na wiosnę będę normalnym piłkarzem, który ma w głowie tylko treningi i mecze. To pozwoli mi walczyć z Legią o najwyższe cele.

Jak na twoje uzależnienie reagują rodzice?
Ich szkoda mi najbardziej. Moi bliscy są teraz w ciężkiej sytuacji. Babcie, wujkowie, ciocie - wszyscy są załamani. Chcą, żebym wyjechał i modlą się, żeby terapia mi pomogła. Najwięcej zależy jednak ode mnie. Muszę przełamać się i powiedzieć sobie: to koniec, nie chcę do tego wracać i mieć z hazardem nic wspólnego.

Kiedy po raz pierwszy poszedłeś do kasyna?
To było jeszcze w Szczecinie, kiedy miałem 17 lat. Szybko wygrałem pierwsze pieniądze i gra mnie wciągnęła. Kasyno jest dla ludzi, pod warunkiem, że chodzi się tam od czasu do czasu dla zabawy. Każdy lubi chwile ryzyka, ale ja straciłem nad tym kontrolę. Przegrywałem wszystkie pieniądze jakie miałem, do ostatniego grosza, i w tej chwili nie mam nic. Nie chcę już nawet chodzić tymi ulicami, gdzie są kasyna...

Po przeprowadzce do stolicy szybko pogrążałeś się w nałogu?
Warszawa mnie rozszarpała. W Szczecinie przegrywałem o wiele mniejsze sumy. W stolicy straciłem olbrzymią ilość pieniędzy, potrafiłem przegrać w miesiącu 3--4 wypłaty. Kiedyś, jednej nocy, wygrałem kupę pieniędzy. Podnieciłem się i powiedziałem sobie, że od tej pory będę wygrywał. Wszyscy mówili mi, że ta wygrana to moje największe nieszczęście. Nie posłuchałem ich i zaczęły się problemy.

Działacze Legii kazali ci zamieszkać przez pierwsze miesiące z tatą. Oszukiwałeś go, żeby wymykać się na ruletkę?
Bardzo często. Kłamałem, że jadę do kolegi albo na kolację, a tak naprawdę siedziałem w kasynie. Ale rodzice nie odwrócili się ode mnie. Wierzą we mnie i ja też wierzę, że wszystko się ułoży.

Jak często chodziłeś do kasyna?
Często, praktycznie codziennie. Potrafiłem przyjść o północy i wyjść w południe następnego dnia. Jak już przegrałem wszystkie pieniądze, to siedziałem i patrzyłem, jak grają inni.

Mówi się, że masz kilkaset tysięcy złotych długu "na mieście".
Długi są olbrzymie, ale wszystko jest do spłacenia. Pożyczałem pieniądze od zaufanych i naprawdę "mocnych" jak na Warszawę ludzi. Jak nie miałem z czego oddać, to okłamywałem lichwiarzy i kolegów. Ich zaufanie straciłem już dawno.

Wierzysz, że uda ci się skończyć z hazardem raz na zawsze?
Jak wyleczę się z nałogu, to za dwa lata odzyskam wszystko, co przegrałem. Marzę, żeby kupić sobie mieszkanie i samochód. Ale na razie to odległa przyszłość.

Wiesz, co czeka cię w ośrodku dla uzależnionych?
To będzie ciężki pobyt. Jadę tam sam, nie będę znał nikogo. Nie mogę mieć ze sobą odtwarzacza mp3, telefonu, laptopa. Tylko raz w tygodniu będę mgł zadzwonić do rodziców. Na początku czeka mnie ostre rycie bani i trzepanie mózgu.

A co z treningami?
Wziąłem ze sobą dres sportowy, będę biegał, może uda się poćwiczyć z piłką. Nie mam pojęcia, co zastanę na miejscu. Wątpię, żeby ktokolwiek mógł mnie tam odwiedzić.

Uzależnienie od hazardu przeszkadzało ci podczas meczów i treningów?
W 70% koncentrowałem się na grze, ale myśli często odjeżdżały w inną stronę. Dlatego miałem nagły spadek formy w połowie rundy jesiennej.

Nigdy nie miałeś objawów typowych dla ludzi uzależnionych? Pocenie się, drżenie rąk...
Jak grałem w kasynie, to nic mnie nie obchodziło, choć przegrywałem codziennie po kilkanaście tysięcy złotych. Nie było dnia, żebym przegrywał mniej. Czułem adrenalinę i nic innego się nie liczyło.

Może gdybyś zarabiał mniej, nie miałbyś dziś takich problemów?
Ciężko powiedzieć. Zawsze było o mnie głośno, ale nigdy z powodów piłkarskich. Albo zamieszanie z dziewczyną, albo hazard. Mam teraz nisko zwieszoną głowę. Chcę się wyciszyć i w końcu cieszyć się życiem jak normalny młody człowiek.