Dziennik Gazeta Prawana logo

"Z Deportivo zagraliśmy bez kompleksów"

6 grudnia 2008, 02:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Bandrowski
Tomasz Bandrowski/Inne
"Wyszliśmy na boisko przestraszeni tym, że możemy zostać rozklepani przez przeciwników. Dostaliśmy bramkę już na samym początku, ale po rzucie różnym, a nie jakiejś kapitalnej akcji Deportivo. Z minuty na minutę wyglądało to już zdecydowanie lepiej. Przekonaliśmy się, że nie taki diabeł straszny. Z tymi zespołami, które walczą o co roku europejskie trofea, też można walczyć jak równy z równym" - opowiada DZIENNIKOWI piłkarz "Kolejorza" Tomasz Bandrowski.

>>>Zobacz gole z meczu Lecha z Deportivo

Oczywiście, bo przecież doświadczenie jakie zdobywamy dzięki Pucharowi UEFA jest wręcz bezcenne. Trener przekonuje nas, że nie można bać się żadnego rywala. I po tym meczu trzeba się z nim zgodzić. W czwartek wyszliśmy na boisko jednak trochę przestraszeni tym, że możemy zostać rozklepani przez przeciwników świetnie wyszkolonych technicznie. Dostaliśmy bramkę już na samym początku, ale po rzucie różnym, a nie jakiejś kapitalnej akcji Deportivo. Z minuty na minutę wyglądało to już zdecydowanie lepiej. Przekonaliśmy się, że nie taki diabeł straszny. Z tymi zespołami, które walczą o co roku europejskie trofea, też można walczyć jak równy z równym. To wielki plus tego startu w pucharach, który zaprocentuje w przyszłości.

W tym momencie już absolutnie nie żałuję - jestem nawet przekonany, że to był dobry ruch z mojej strony. Trafiłem do reprezentacji, a przede wszystkim mogę grać w europejskich pucharach. W Poznaniu czuję się naprawdę świetnie. To wszystko zasługa działaczy Lecha. Robią tutaj naprawdę niesamowitą rzecz. Wszystko budują od podstaw i nie w tym żadnego przypadku. Klub rozwija się w szybkim tempie i jeśli tak dalej pójdzie, to regularnie będziemy grać w pucharach.

Tak, od razu po zejściu z boiska zabawiliśmy się w matematykę. I wiemy, że musimy wygrać dwoma bramkami, żeby nie oglądać się na innych. To będzie oczywiście niesamowicie ciężkie zadanie. Bo choć Feyenoord stracił już szanse w Pucharze UEFA, to będzie chciał wyjść z twarzą z tych rozgrywek. A w lidze ostatnio grają trochę lepiej, więc nie spodziewamy się łatwej przeprawy.

Oczywiście, dlatego nie myślimy na razie o Feyenoordzie, a skupiamy się tylko i wyłącznie na Polonii Bytom. Nie chcemy bowiem zmarnować całego wysiłku, wszystkiego tego, co sobie wypracowaliśmy ciężką pracą. Prowadzenie w tabeli daje komfort i świadomość, że w lidze wszystko idzie tak, jak sobie założyliśmy.

To prawda, musimy zmobilizować się na niedzielę. Dobrze, że w czwartek nie graliśmy 120 minut tak jak wcześniej Austrią, bo potem w ciężkim meczu z Legią zabrakło sił. Wiemy o co gramy. Zrobimy wszystko, żeby wyjść z tego spotkania zwycięsko. Bo chcemy być liderami po rundzie jesiennej.

>>>Lech grał o być albo nie być

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj