Trener tureckiego zespołu Senol Guenes przyleciał nawet do Warszawy i oglądał z trybun czwartkowy mecz PolskaFrancja (0:1). Chciał osobiście spotkać się z właścicielem Polonii, ale ten przebywa obecnie za granicą.

"Turcy dzwonili dziś już dwa razy. Powiedziałem im, że Adrian nie jest na sprzedaż. Ale oni są zdeterminowani, koniecznie chcą się ze mną spotkać i porozmawiać. Być może myślą, że mnie przekonają, ale nie sądzę, by im się udało. Mają odezwać się w poniedziałek. Spotkać się mogę, ale raczej jestem "na nie" - mówi Wojciechowski.

Nie ukrywa jednak, że zaczyna zastanawiać się nad tą propozycją. I kluczowa nie jest tu kwota, jaką oferują Turcy, a sama decyzja, czy w ogóle powinien sprzedać swojego najlepszego zawodnika.

"Nie mam w głowie żadnej kwoty, za jaką bym go puścił. Nie potrafię też powiedzieć, czy 4 mln euro to za mało, bo po prostu nie wiem, czy sprzedaż Mierzejewskiego nie popsuje mi walki o nasz główny cel, czyli mistrzostwo Polski" - przyznaje właściciel Czarnych Koszul.

>>>Czytaj także: Polacy grają za mało?