Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia nakryła Raków czapką. Liga będzie ciekawsza [WIDEO]

1 kwietnia 2023, 19:41
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Paweł Wszołek
Paweł Wszołek/PAP
Legia Warszawa nie dała żadnych szans piłkarzom Rakowa Częstochowa. "Wojskowi" po kapitalnej grze pokonali gości przy Łazienkowskiej 3:1 i zmniejszyli stratę do lidera Ekstraklasy do sześciu punktów. To oznacza, że losy mistrzowskiego tytułu nadal nie są rozstrzygnięte. 

Spotkanie Legii z Rakowem było hitem 26. kolejki, gdyż wicelider podejmował lidera. Drużyna trenera Marka Papszuna przystępowała do tego spotkania z dziewięciopunktową przewagą i ewentualne zwycięstwo byłoby wielkim krokiem w stronę pierwszego w historii mistrzostwa Polski.

Kibice już przed startem rundy wiosennej zakreślali na czerwono datę 1 kwietnia, gdyż to spotkanie mogło przesądzić o tym, kto wygra ligę w tym sezonie. Bilety rozeszły się błyskawicznie.

Już wiele godzin przed meczem w stolicy byli widoczni kibice. Stadion przy ulicy Łazienkowskiej był wypełniony niemal po brzegi. Frekwencja przekroczyła 28 tysięcy.

Legia zachowała czyste konto w trzech poprzednich spotkaniach, ale wydłużenie tej serii wydawało się być trudnym zadaniem, gdyż Raków strzelił 10 goli w trzech ostatnich występach.

Gdy piłkarze wychodzili na boisko, na trybunie zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów gospodarzy wywieszono ogromną flagę z napisem: "do końca". Nastawienie kibiców i piłkarzy Legii wskazywało, że wierzą oni w odrobienie strat do lidera z Częstochowy.

Zespół trenera Kosty Runjaica w rundzie jesiennej przegrał na wyjeździe z Rakowem 0:4 i był żądny rewanżu.

Wspierana przez kibiców Legia zaczęła z dużym animuszem. Gra toczyła się głównie na połowie Rakowa, ale goście byli w stanie odeprzeć pierwsze ataki miejscowych. W 11. min Albańczyk Ernest Muci uderzył zza pola karnego w środek bramki, ale bramkarz Vladan Kovacevic wypiąstkował piłkę.

Groźniej było chwilę później, gdy Tomas Pekhart po podaniu Pawła Wszołka strzelił w słupek. Piłka trafiła jednak pod nogi Muciego, który dośrodkował, a czeski napastnik strzałem głową otworzył wynik meczu.

Piłkarze Rakowa wydawali się być przytłoczeni straconym golem, a gospodarze wciąż napierali. Josue posłał prostopadłe podanie do Muciego, który znalazł się sam na sam z bramkarzem w polu karnym, ale Kovacevic był górą w tym starciu.

Golkiper Rakowa był jednak bezradny w 31. min, gdy Rafał Augustyniak dołożył nogę do podania i z kilku metrów podwyższył na 2:0. Odpowiedź Rakowa była błyskawiczna. W pierwszej akcji po wznowieniu gry Hiszpan Ivi Lopez dośrodkował do Bartosza Nowaka, który głową zdobył bramkę kontaktową.

Następnie Bartosz Kapustka starał się zaskoczył bramkarza z dystansu, jednak Kovacevic sparował piłkę na rzut rożny. Zawodnicy Legii zeszli na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, a poziom spotkania mógł zadowolić nawet wybrednych kibiców.

W przerwie trener Marek Papszun dokonał jednej ofensywnej zmiany - wprowadził łotewskiego napastnika Vladislavsa Gutkovskisa.

Na początku drugiej połowy wydawało się, że pomocnik Legii Bartosz Slisz sfaulował rywala w polu karnym, ale po analizie VAR sędzia anulował żółtą kartkę i wycofał się z decyzji o rzucie karnym dla Rakowa.

Goście uparcie dążyli do wyrównania i stosowali wysoki pressing, w wyniku czego Legia straciła piłkę w polu karnym, jednak Gutkovskis nie wykorzystał szansy i z bliska uderzył niecelnie. Gdy wydawało się, że ataki lidera powinny przynieść efekt, gola zdobyli gospodarze.

W 64. min legioniści wyprowadzili jeden z nielicznych w tym fragmencie meczu ataków, Serb Filip Mladenovic posłał daleki podanie w pole karne, a Paweł Wszołek głową podwyższył na 3:1.

Niezadowoleni kibice Rakowa odpalili race. Nad trybunami i murawą zaczął unosić się dym, na trybunach było także słychać huk petard.

Kwadrans przed końcem meczu Josue wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Muciemu, ale Kovacevic pięknie obronił jego strzał.W ostatnim kwadransie gospodarze ograniczali się głównie do obrony korzystnego wyniku.

Ostatecznie Legia wygrała 3:1, odnosząc czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo i zmniejszając do sześciu punktów stratę do Rakowa, który przegrał po raz pierwszy od 3 września. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze osiem kolejek.

Legia Warszawa - Raków Częstochowa 3:1 (2:1)
Bramki: 1:0 Tomas Pekhart (16-głową), 2:0 Rafał Augustyniak (31), 2:1 Bartosz Nowak (32-głową), 3:1 Paweł Wszołek (64-głową)
Żółta kartka - Legia Warszawa: Bartosz Kapustka, Paweł Wszołek, Carlitos. Raków Częstochowa: Giannis Papanikolaou
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
Widzów: 28 034
Legia Warszawa: Dominik Hładun - Artur Jędrzejczyk, Rafał Augustyniak, Yuri Ribeiro - Paweł Wszołek, Bartosz Slisz, Bartosz Kapustka (83. Jurgen Celhaka), Josue (90+2, Igor Strzałek), Filip Mladenovic - Ernest Muci (83. Carlitos), Tomas Pekhart (76. Maciej Rosołek)
Raków Częstochowa: Vladan Kovacevic - Milan Rundic (80. Mateusz Wdowiak), Zoran Arsenic, Stratos Svarnas - Fran Tudor, Giannis Papanikolau (72. Marcin Cebula), Władysław Koczerhin (67. Ben Lederman), Patryk Kun (67. Jean Carlos Silva) - Ivi Lopez, Sebastian Musiolik (46. Vladislavs Gutkovskis), Bartosz Nowak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny quiz z wiedzy ogólnej. 12/12 tylko dla orłów. Na 10 pytanie odpowiedź znają nieliczni »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj