KGHM Zagłębie Lubin – Warta Poznań 0:0

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Bartłomiej Kłudka, Kacper Chodyna; Warta Poznań: Kamil Kościelny.

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 4 271.

KGHM Zagłębie Lubin:Sokratis Dioudis – Mateusz Grzybek (16. Bartłomiej Kłudka), Bartosz Kopacz, Jarosław Jach, Luis Mata - Kacper Chodyna, Łukasz Łakomy, Marko Poletanovic (86. Tomasz Makowski), Filip Starzyński (69. Tomasz Pieńko), Damjan Bohar (69. Tornike Gaprindaszwili) – Martin Doleżal (69. Jakub Świerczok).

Reklama

Warta Poznań:Adrian Lis - Kamil Kościelny, Dimitris Stavropoulos (76. Wiktor Pleśnierowicz), Dawid Szymonowicz, Robert Ivanov (63. Jan Grzesik), Jakub Kiełb (54. Konrad Matuszewski) - Kajetan Szmyt, Niilo Maenpaa (63. Maciej Żurawski), Miguel Luis, Stefan Savic (63. Miłosz Szczepański) - Adam Zrelak.

Pierwsze minuty meczu w Lubinie mogły być dużym zaskoczeniem dla miejscowych kibiców, bo to goście byli częściej przy piłce i atakowali. Zagłębie pod pole karne przyjezdnych przedostało się dopiero po dziesięciu minutach, ale za to od razu powinno zdobyć gola.

Po przypadkowym przechwycie piłki na połowie Warty Filip Starzyński świetnie dograł do zupełnie niepilnowanego Damjana Bohara, a ten miał przed sobą już tylko Adriana Lisa. Słoweniec przymierzył, ale tak fatalnie, że bramkarz gości zdołał odbić piłkę.

Reklama

Wyrównane spotkanie

Od tego momentu spotkanie się wyrównało i toczyło głównie w środkowej strefie. Dużo było walki, zawodnicy nie oszczędzali nóg rywali, ale mało sytuacji bramkowych. Groźniejsze były wypady Zagłębia, ale w dużej mierze wynikało to z błędów zespołu z Poznania. Tak było przy akcji Kacpra Chodyny, którego wślizgiem nieskutecznie próbował zatrzymać Robert Ivanov. Skrzydłowy Zagłębia znalazł się w dobrej sytuacji, dograł do nadbiegającego Starzyńskiego, ale ten trafił w Lisa.

Goście, dla których to był mecz numer 500 w ekstraklasie, takich okazji nie mieli. Najbliżsi trafienia do siatki byli po uderzeniu Miguela Luisa z rzutu wolnego, kiedy piłka przeleciała tuż obok górnego rogu bramki Sokratisa Dioudisa.

Po przerwie pierwsi zaatakowali goście. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym na strzał zdecydował się Ivanov, ale piłkę lecącą pod poprzeczkę ofiarnie zablokował Jarosław Jach. Kilka chwil później po błędzie w wyprowadzaniu piłki szansę miał Adam Zrelak, ale uderzył niecelnie. W odpowiedzi kontrę wyprowadzili gospodarze i Łukasz Łakomy został w ostatniej chwili zablokowany.

W kolejnych fragmentach pod bramkami nie działo się tak wiele, ale mecz był znacznie ciekawszy niż w pierwszej połowie. Obie ekipy angażowały większe siły w akcje ofensywne a jedyne czego brakowało, to dokładności przy rozegraniu ataku.

Optycznie może nieco lepiej wyglądało Zagłębie, ale groźniejsze były ataki Warty. Po jednym z nich i dośrodkowaniu Zrelaka z prawej strony w idealnej sytuacji znalazł się Konrad Matuszewski. Zawodnik gości był niepilnowany, miał kilka metrów do bramki i trafił wprost w Dioudisa.

Ostatnia okazja przyjezdnych

Przyjezdni mieli jeszcze jedną okazję na gola, kiedy na strzał zza pola karnego zdecydował się Miłosz Szczepański. Zawodnicy Zagłębie nie zdążyli doskoczyć do pomocnik gości i ten huknął z kilkunastu metrów, ale piłka wylądowała zamiast w siatce to na poprzeczce.

W ostatnich minutach przycisnęli gospodarze i mieli swoje sytuacja. Najpierw ładnie uderzył Jakub Świerczok i Lis nie bez problemu sparował piłkę. Kilka chwil później bramkarz Warty popełnił błąd przy wyjściu z bramki i podał wprost pod nogi Łukasza Łakomego. Pomocnik Zagłębie zdecydował się na uderzenie do pustej bramki z kilkudziesięciu metrów, ale Lis zdołał wrócić i przerzucił piłkę nad poprzeczką. To była ostatnia bramkowa sytuacja w piątkowym meczu, bo po rzucie rożnym sędzia gwizdnął po raz ostatni.