Dziennik Gazeta Prawana logo

Prowokacje kibiców Omonii na nic się zdały. W Lidze Konferencji na Legię nie ma mocnych

28 listopada 2024, 22:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Omonia Nikozja - Legia Warszawa
Kibice Omonii Nikozja/PAP
Legia Warszawa wciąż na zwycięskiej ścieżce w Lidze Konferencji. Podopieczni Goncalo Feio w 4. kolejce pokonali na wyjeździe Omonię Nikozja 3:0. Legioniści z kompletem punktów i bez żadnej straconej bramki zajmują drugie miejsce w tabeli. Przed nimi jest tylko Chelsea Londyn. Niestety nie popisali się miejscowi kibice, którzy wywiesili na trybunach skandaliczny transparent. 

Imponujący bilans Legii w Lidze Konferencji

Legia wyśmienicie spisuje się w Lidze Konferencji. Wcześniej z kwitkiem kolejno odprawiła Betis Sewilla 1:0, TSC Backa Topola 3:0 i Dynamo Mińsk 4:0. 

Jej cypryjski rywal nie radzi sobie tak dobrze w europejskich pucharach. Omonia jedyne punkty zdobyła na inaugurację wygrywając z Vikingurem Reykjavik 4:0. Później doznał porażek w Szkocji z Heart of Midlothian 0:1 i w Belgii z KAA Gent 0:2.

Legia ma bardzo napięty kalendarz gier. Mimo tego Feio nie zdecydował się na rotacje w podstawowym składzie. W porównaniu do ostatnich meczów w składzie ekipy z Warszawy doszło tylko do jednej zmiany. Od pierwszego gwizdka sędziego grał Luquinhas.

Obrońcy Legii "wyłączyli" Stępińskiego

Natomiast w wyjściowej jedenastce gospodarzy oglądaliśmy Mariusza Stępińskiego. Były gracz Widzewa Łódź jednak był słabo widoczny. Grający na środku obrony Legii Steve Kapuadi i Radovan Pankov bez kłopoty radzili sobie z 29-letnim napastnikiem.

Najgroźniejszy w zespole miejscowych był Willy Semedo, który w pierwszej połowie dwukrotnie stawał przed szansą na pokonanie Gabriela Kobylaka. 

Za pierwszym razem skrzydłowy Omonii posłał piłkę tuż obok słupka, a w drugim przypadku przegrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem "wojskowych".

Morishita otworzył wynik spotkania

Lepszą skutecznością wykazał się Ryoya Morishita. W 17. minucie Japończyk dość przypadkowo znalazł się na czystej pozycji i dał prowadzenie Legii. 

Przed przerwą więcej sytuacji godnych odnotowania nie było. W drugiej połowie Omonia przejęła inicjatywę i próbowała doprowadzić do remisu. Jednak jej ataki były dość chaotyczne i praktycznie nie stwarzały większego zagrożenia.

Legia po przerwie wypunktowała Omonię

Legia po zmianie stron głownie skupiła się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki i była do bólu skuteczna. Z zimną krwią, niczym rasowy bokser wypunktowała przeciwnika. 

W 77. minucie na 2:0 podwyższył wprowadzony na boisk w drugiej połowie Mateusz Szczepaniak. 17-latek wykorzystał dobre dośrodkowanie i głową umieścił piłkę w siatce. 

Na tym nie koniec. W 85. minucie po rzucie rożnym futbolówka spadła pod nogi Pawła Wszołka. Prawy obrońca Legii mocno uderzył. Piłka po drodze do bramki odbiła się jeszcze od nóg jednego z zawodników Omonii i kompletnie zmyliła golkipera zespołu z Nikozji. 

Prowokacje kibiców Omonii

Niestety nie popisali się kibice Omonii. Cypryjczycy na trybunach rozwiesili transparent ze skandalicznym hasłem: "W 1945 r. Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę". Zgodnie z prawdą historyczną żołnierze radzieccy przegonili Niemców, ale sami zostali w Polsce na ponad 40 lat. 

Fani gospodarzy "dumnie" też prezentowali inne symbole kojarzone w Polsce z komunistycznym reżimem. 

Omonia Nikozja - Legia Warszawa
Kibice Omonii Nikozja przed meczem fazy zasadniczej piłkarskiej Ligi Konferencji z Legią Warszawa/Piotr Nowak
Omonia Nikozja - Legia Warszawa
Luquinhas i Mateo Maric/Piotr Nowak
Omonia Nikozja - Legia Warszawa
Zawodnik Legii Warszawa Rafał Augustyniak (L-tył) oraz Amine Khammas (L) i Mariusz Stępiński (P) z Omonii Nikozja podczas meczu fazy zasadniczej piłkarskiej Ligi Konferencji/Piotr Nowak
Omonia Nikozja - Legia Warszawa
Zawodnik Legii Warszawa Bartosz Kapustka (P) i Nikolaos Panagiotou (L) z Omonii Nikozja podczas meczu fazy zasadniczej piłkarskiej Ligi Konferencji/Piotr Nowak
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z wiedzy ogólnej. Wykształcenie wpłynie na wynik. Mniej niż 20/30 oznacza braki w edukacji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj