Adam Małysz rewelacyjnie spisał się w Planicy, nic więc dziwnego, że po zawodach nie opuszczał go uśmiech od ucha do ucha. "Wróciła motywacja, która przecież w tym sporcie jest najważniejsza" - cieszył się "Orzeł z Wisły". Małysz podjął słuszną decyzję, trenując indywidualnie z Hannu Lepistoe, ale szanuje także Łukasza Kruczka.
>>>Zobacz jeszcze raz, jak Małysz wskoczył na podium!
"Bardzo trudno było mi podjąć decyzję o telefonie do Hannu Lepistoe. Szanuję bardzo Łukasza Kruczka. Podobnie jak on " - przyznaje nasz najlepszy skoczek.
"Na szczęście odebrali to normalnie. Przełomowym momentem był pierwszy trening z Hannu w Lahti" - podsumowuje Małysz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|