Hurkacz pierwszego seta zakończył asem
Hurkacz z Tiafoe wcześniej grali ze sobą siedem razy. Cztery z tych pojedynków na swoją korzyść rozstrzygnął rozstawiony z numerem 19. tenisista z USA.
Hurkacz przy swoim serwisie łatwo wygrał gema otwierającego mecz. Tiafoe równie gładko doprowadził do wyrównania. W trzeciej odsłonie Polak był pod presją i bronił break-pointów. Za pierwszym razem się udało, ale za drugim już nie i Amerykanin przełamał serwis wrocławianina.
Tiafoe przewagę jednego przełamania nie utrzymała się długo. Po 29. minutach gry był remis 3:3. Później obaj tenisiści pilnowali własnego podania i o losach seta zdecydował tie-break. W nim lepszy okazał się Hurkacz, który wygrał 7-5, a decydujący punkt zapewnił sobie asem serwisowym.
W drugim secie bez przełamań
W pięciu pierwszych gemach drugiego seta nie oglądaliśmy przełamań. W szóstym Tiafoe miał break-pointa. Hurkacz dobrymi serwisami wyszedł z trudnej sytuacji. Przy stanie 4:4 dwie szanse na przełamanie podania rywala miał Polak. Obie zmarnował. Amerykanin wygrał cztery punkty z rzędu od stanu 15:40.
Ostatecznie znów byliśmy świadkami tie-breaka. Tym razem jednak górą był 28-latek z USA i po równo dwóch godzinach gry byłe remis w setach 1:1.
Kapitalny tie-break Hurkacza
W trzeciej partii kluczowym momentem był piąty gem. Tiafoe przełamał podanie Hurkacza, a po chwili przy swoi serwisie wygrał do zera i zrobiło się 4:2 dla Amerykanina. Rywal Polaka utrzymał przewagę przełamania do końca. Dzięki temu objął prowadzenie w meczu.
W czwartej odsłonie powtórzyła się sytuacja z trzeciej partii. Tiafoe w piątym gemie przełamał podanie Hurkacza, ale tym razem Polak zdołał odrobić stratę podania. Przy stanie 5:4 Amerykanin nie przypilnował swojego serwisu i w efekcie po kilku minutach oglądaliśmy trzeci tie-break w tym spotkaniu. Toczył się on na warunkach wrocławianina, który po kapitalnej grze wygrał 7-1.
Kwalifikant kolejny rywalem Tiafoe
O awansie do trzeciej rundy zdecydowała piąta partia. Przy stanie 4:5 Hurkacz był w wielkich tarapatach. Przy swoim podaniu przegrywał 0:40. Rywal miał trzy break-pointy. Kolejna wymiana oznaczała gem, set, mecz dla Tiafoe, który w trzeciej rundzie zmierzy się z kwalifikantem z Portugalii - Jaime Farią.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
