Nie mieliśmy żadnych podstaw do tego, by oczekiwać takiego sukcesu. Nikt nawet nie udaje, że jest inaczej. Wystarczy odnotować, że świeżo upieczona rekordzistka świata na co dzień trenuje... niedaleko mostu nad Wartą. Kiedy szykowała się do mistrzowskich rzutów, miotany przez nią młot stwarzał zagrożenie dla okolicznej ludności.

Jednak tym większe słowa uznania dla naszych lekkoatletów i ich trenerów. W zdecydowanej większości przypadków idealnie trafili z formą.

Czasem sprzyjała im fortuna, rywale byli niedysponowani, ale czasem było wręcz przeciwnie. Przykładem jest Anna Jesień, która przed mistrzostwami dwukrotnie wygrała zawody złotej ligi, a potem przytrafiła jej się kontuzja, uniemożliwiająca walkę o medale w Berlinie.

Jak wielkiego wyczynu dokonali nasi lekkoatleci, świadczy fakt, że rok temu na igrzyskach olimpijskich w Pekinie wszyscy polscy sportowcy wywalczyli dziesięć medali, a z Berlina nasi lekkoatleci przywożą osiem krążków – wszystkie zdobyte w olimpijskich konkurencjach. Bez wątpienia jest to sukces, do którego jeszcze przez lata będziemy powracać pamięcią.