Otylia Jędrzejczak, która w piątkowym półfinale na 100 metrów motylkiem zajęła ostatnie miejsce, rozczarowała nie tylko kibiców, ale przede wszystkim siebie. Polka pływalnię opuszczała nie kryjąc łez. "O kolejnych startach pomyślę, kiedy się już uspokoję" - powiedziała czekającym na nią dziennikarzom.
Słaby wynik naszej mistrzyni - zdaniem jej samej - mógł być spowodowany problemami z kręgosłupem. "Nie wiem - coś mnie zabolało w plecach" - powiedziała Otylia tuż po swoim starcie.
Jej dolegliwość bagatelizował masażysta polskiej ekipy Marek Frączek. "Nie ma się czym martwić. Coś jej rzeczywiście strzeliło w kręgosłupie, ale to już naprawione" - uspokajał.
Polka w swoim wyścigu półfinałowym zajęła ósme miejsce z czasem 1.00,02. Ostatecznie sklasyfikowana została na 16. pozycji i odpadła z dalszej rywalizacji.
Dla Jędrzejczak od startu na 100 metrów zdecydowanie ważniejszy jest jednak poniedziałkowy wyścig na dwukrotnie dłuższym dystansie. Polka ma bowiem szansę wywalczyć piąty złoty medal mistrzostw Europy z rzędu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|