Andreas Ivanschitz: Nie rozumiem pytania. Przecież to oczywiste, że Polacy.
Które miejsce zajmujecie w rankingu FIFA? Jesteście w pierwszej trzydziestce. A my kręcimy się wokół setnego miejsca i jakoś nie możemy awansować.
Ale my awansowaliśmy do Euro dlatego, że organizujemy turniej. Polacy natomiast w dobrym stylu przeszli przez eliminacje. I podejrzewam, że w Polsce oczekiwania są zdecydowanie wyższe, niż w Austrii.
Mam nadzieję, że jednak my. Ale jeżeli nie uda nam się zdobyć trzech punktów, kibice i dziennikarze nie będą mieć do nas olbrzymich pretensji. Gorzej będzie dla was, jeśli nie wygracie. Moim zdaniem każdy inny wynik niż zwycięstwo Polski będzie sporą niespodzianką. Polacy muszą zdobyć trzy punkty w tym meczu. Na pewno z takim nastawieniem przyjechaliście na finały mistrzostw Europy.
Po prostu doskonale zdaję sobie sprawę, w jakiej sytuacji są obydwa zespoły. My mamy spróbować wygrać, natomiast Polacy muszą z nami zwyciężyć. Większa presja będzie na zawodnikach Leo Beenhakkera.
Mam nadzieję, że w tym przypadku będzie mieć.
Oczywiście, że wierzę. Przed każdym meczem liczę na to, że uda nam się sprawić niespodziankę i wygrać z faworytem. Cały czas wierzymy, że uda nam się awansować do ćwierćfinału. Ale nie oszukujmy się – nie mamy zbyt mocnego zespołu.
Zgadzam się. I wy, i my mamy atuty w defensywie. Uważam, że zespół, który pierwszy strzeli gola, wygra ten mecz.
Wszystko zależy od wyniku spotkania Niemcy - Chorwacja. Jeśli wygrają Niemcy, wówczas podział punktów w naszym meczu bardziej przyda się Polakom. W innym przypadku nasze szanse na awans będą większe.
Jeśli nie może wystąpić piłkarz z podstawowego składu, to zawsze jest spore osłabienie. Ale macie dobrych rezerwowych. W meczu z Niemcami Roger świetnie zastąpił waszego kapitana. Podejrzewam, że teraz zagra od pierwszej minuty.
Jeśli wygramy, to coś wymyślę. Nie zakładaliśmy się, ale jest tak, jak mówiłem – to Polska musi wygrać. My możemy sprawić niespodziankę.