Lewis Hamilton w Grand Prix Kanady wygrał swój pierwszy wyścig na torach Formuły 1. Ale zamiast świętować zwycięstwo, jego głowę zaprzątały myśli o przyjacielu - Robercie Kubicy, który miał dramatycznie wyglądający wypadek. "Dopiero kiedy dowiedziałem się, że z Robertem wszystko jest w porządku - mogłem odetchnąć" - mówił Hamilton.
Brytyjczyk od początku wyścigu pewnie zmierzał po zwycięstwo. Po 27. okrążeniu, na którym Kubica miał makabryczny wypadek, zamiast myśleć o pierwszej wygranej, martwił się, co stało się z Polakiem. "Cieszę się, że wszystko skończyło się tak szczęśliwie. Do końca wyścigu nie wiedziałem, co jest z Robertem. Nie widziałem tego wypadku, jedynie rozbity bolid z pustym kokpitem i rozsypane części na torze. To wyglądało dramatycznie" - mówił po wyścigu Brytyjczyk.
Kubica i Hamilton od dawna się przyjaźnią. Znają się od wielu lat - razem ścigali się jeszcze w wyścigach kartingowych. Choć mówi się, że w Formule 1 nie ma się przyjaciół, nie warto jednak w to wierzyć. Nasz kierowca może liczyć na wsparcie Hamiltona.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane