Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump wygwizdany na meczu NBA. Prezydent USA nie przyniósł szczęścia New York Knicks

dzisiaj, 08:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Trump wygwizdany na meczu NBA. Prezydent USA nie przyniósł szczęścia New York Knicks
Trump wygwizdany na meczu NBA. Prezydent USA nie przyniósł szczęścia New York Knicks/PAP/EPA
To nie był udany wieczór dla prezydenta USA. Donald Trump wybrał się na mecz NBA, ale nie dość, że zespół, któremu kibicuje przegrał, to jeszcze został wygwizdany przez kibiców. W trzecim spotkaniu finału San Antonio Spurs wygrali 115:111 na wyjeździe z New York Knicks i zmniejszyli stratę w rywalizacji play off do 1-2. Reprezentant Polski, Jeremy Sochan w barwach gospodarzy grał przez dziewięć sekund.

Trumpa oglądał mecz z loży właściciela Knicks

9845 dni czekały Nowy Jork i słynna hala Madison Square Garden na finałową potyczkę, bo tyle minęło od ostatniej batalii Knicks o tytuł w 1999 roku. Nic dziwnego, że trybuny pękały w szwach, a zainteresowanie meczem przekroczyło wszelkie granice, m.in. pełna była Strefa Kibica ulokowana w słynnym Central Parku. Wszystkie miejsca zajęte były również w... obiekcie Spurs w San Antonio, gdzie fani zebrali się, by na odległość wspierać swoich ulubieńców.

Spotkaniu w Nowym Jorku towarzyszyły szczególne środki bezpieczeństwa ze względu na zapowiadaną wizytą w MSG prezydenta Trumpa. Służby otoczyły halę kordonem, a kibice już cztery godziny przed rozpoczęciem spotkania ustawiali się w kolejkach, by przejść przez kilka punktów kontrolnych, zanim wejdą na arenę. Jak oceniła agencja Associated Press, sytuacja bardziej przypominała sylwestra na Times Square niż przygotowania do typowego meczu koszykówki.

Być może te wszystkie niedogodności miały wpływ na reakcję kibiców, gdy podczas hymnu narodowego na telebimach w hali pokazano Trumpa, który oglądał mecz z loży właściciela Knicks, Jamesa Dolana. Rozległy się wtedy gwizdy i słychać było buczenie. Wszystko ustało, gdy na ekranach pojawiła się amerykańska flaga. Wcześniej, gdy Avery Wilson wykonywał hymn, słychać było okrzyki „U-S-A! U-S-A!”, a buczenie towarzyszyło jeszcze tylko prezentacji drużyny gości.

Pochodzącemu z Nowego Jorku prezydentowi, który przedstawia się jako sympatyk Knicks, towarzyszyli wnuczka Kai, osobisty doradca Boris Epshteyn oraz kilku współpracowników. Przez pierwszą kwartę Trump siedział obok Dolana, a później rozmawiał m.in. z komisarzem NBA Adamem Silverem.

Wembanyama poprowadził Spurs do zwycięstwa

Gospodarze przystąpili do gry po dwóch zwycięstwach w San Antonio. Zacząć serię finałową od wygranych w obu spotkaniach wyjazdowych wcześniej udało się tylko dwóm drużynom - Chicago Bulls w 1993 i Houston Rockets w 1995; obie sięgnęły później po tytuł. Knicks mogli się pochwalić się serią 13 zwycięstw w play off, w którym byli niepokonani od 23 kwietnia.

Pierwsze siedem punktów zdobyli jednak przyjezdni, którzy w pierwszej kwarcie prowadzili nawet różnicą 12 punktów (33:21). Podobnie jak w dwóch wcześniejszych konfrontacjach gra falowała. Druga kwarta, a zwłaszcza jej końcowe fragmenty, należała do Nowojorczyków, którzy na przerwę schodzili wygrywając 64:57. W trzeciej ponownie lepsi byli goście, którzy decydującą odsłonę zaczęli przy rezultacie 92:91.

Gra trzymała w napięciu do ostatnich sekund, ale Knicks nie zdołali złamać rywali. Dwukrotnie zbliżyli się na cztery punkty (100:104 i 104:108), ale w tym drugim przypadku ich zapędy ostudził kluczową w spotkaniu "trójką" Stephon Castle. Jeszcze OG Anunoby trafił z rogu boiska na 111:113, ale ponownie Castle (23 pkt) dwoma rzutami wolnymi ustalił wynik.

W przekroju całego spotkania najlepszy na parkiecie był środkowy Spurs Victor Wembanyama. Francuz uzyskał 32 punkty, miał osiem zbiórek, sześć asyst i trzy bloki. W ekipie gospodarzy tradycyjnie pierwsze skrzypce grał Jalen Brunson - 32 pkt, pięć asyst, a Anunoby dodał 28 „oczek”.

Sochan może powtórzyć sukces Gortata

Mecz numer cztery - w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego, ponownie w Nowym Jorku. Rywalizacja toczy się do czterech wygranych. Najpóźniej mistrz zostanie wyłoniony 19 czerwca. Knicks, którzy w dorobku mają dwa mistrzostwa (1970, 1973), na występ w wielkim finale NBA czekali od 1999 roku, gdy ulegli w decydującej batalii... Spurs (1-4).

Sochan, który karierę w NBA rozpoczął w 2022 roku w barwach Spurs i jeszcze w pierwszej części obecnego sezonu był zawodnikiem tej ekipy, jest drugim Polakiem w wielkim finale. W 2009 roku o mistrzowski pierścień w barwach Orlando Magic bez powodzenia walczył Marcin Gortat.

"Ostrogi" walczą o szósty tytuł. W finale są po raz pierwszy od 2014 roku, kiedy triumfowali w lidze po raz ostatni; wcześniej w latach 1999, 2003, 2005, 2007.

Pewne jest, że po raz ósmy z rzędu - po Toronto Raptors (2019), Los Angeles Lakers (2020), Milwaukee Bucks (2021), Golden State Warriors (2022), Denver Nuggets (2023), Boston Celtics (2024), Oklahoma City Thunder (2025) - NBA będzie miała innego mistrza niż w poprzednim sezonie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj