Za niecały tydzień rozpoczną się mistrzostwa świata w koszykówce. Nasza reprezentacja - nie ma się co oszukiwać - wielkich szans nie ma. Podopieczni Andreja Urlepa będą musieli się mocno postarać, żeby nie byli tylko chłopcami do bicia. "Będziemy orali parkiet" - deklaruje skrzydłowy Radosław Hyży.
Ale nie spodziewa się cudu. "Na pewno ciężko będzie powalczyć z potentatami, z którymi gramy w grupie (Francja, Słowenia i Włochy). Wystarczy spojrzeć, z jakich klubów są rywale, a z jakich my. No bo gdzie my gramy? Anwil, Prokom, Śląsk... A tamci? Toronto Raptors, Los Angeles Lakers, San Antonio Spurs" - mówi koszykarz.
Mimo to Radosław Hyży nie traci pogody ducha. "Trochę medytuję, czytam coraz więcej książek, głównie pogodniejsze lektury. Zachowuję spokój, odczuwam równowagę psychiczną i duchową. Nie trzeba się za bardzo przejmować tym, co się dzieje na świecie" - przyznaje w rozmowie z "Super Expressem".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|