– powiedział dziennikarzom pod wioską olimpijską.
To marzenie może się szybko spełnić. Majka do kraju wylatuje już w niedzielę. Najpierw wyjdzie do kibiców w Warszawie, a później poleci dalej do Krakowa.
- podkreślił.
Po wyścigu ze startu wspólnego zbyt wiele czasu na świętowanie nie było.
– przypomniał.
Niedziela, nawet po tak wyczerpującym wyścigu, w którym na końcówce łapały go straszne skurcze, a na metę dotarł z grymasem bólu na twarzy, nie była wolna.
- podkreślił.
Jego sukcesy, bo nie tylko medal olimpijski, ale także bardzo dobre występy w Tour de France, mają być też zachętą dla młodych Polaków, że warto poświęcić się tej dyscyplinie. Majka jednak przestrzega, że łatwo nie jest.
- przyznał.
Gdy wspomina sobotni wyścig, to najczęściej wraca do przedostatniego okrążenia, gdzie czekał na niego Michał Kwiatkowski. Mistrz świata sprzed dwóch lat pomógł Majce zdobyć medal olimpijski. Pomógł przede wszystkim na zjazdach.
– powiedział zawodnik z Zegartowic.
Jednocześnie podkreślił, że olimpijskiego ścigania nie można porównać np. do Tour de France.
- podsumował.
W walce o medal reprezentacja Polski postawiła wszystko na jedną kartę – na Majkę. Wszyscy jechali pod niego, po to by to właśnie on stanął na podium. Swoją pracę znakomicie zrobili Kwiatkowski, Maciej Bodnar i Michał Gołaś.
– zaznaczył Majka.
W kolejnym sezonie wiele się w życiu 26-letniego kolarza zmieni. Przede wszystkim team.
- powiedział.
Po sukcesie udało mu się także porozmawiać ze swoją żoną.
- zdradził.
Igrzyska w Rio de Janeiro zaczęły się 5 sierpnia i potrwają do 21 sierpnia. Po raz pierwszy w historii odbywają się w Ameryce Południowej. Majka zdobył dla Polski pierwszy medal.