Dziennik Gazeta Prawana logo

Listkiewicz dał Leo milion dolarów

20 listopada 2008, 12:24
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kiedy Michał Listkiewicz był prezesem PZPN, rządził pieniędzmi jak chciał. Ryszard Niemiec, były członek zarządu związku, przyznaje, że nie podobał mu się zakres władzy finansowej ówczesnego prezesa. "Podejmowanie finansowych decyzji w pojedynkę to naganna praktyka" - mówi.

>>>Wszyscy są mocno zmęczeni działaniami PZPN

Niemiec mówi, że podczas kadencji Michała Listkiewicza nie wszystko wyglądało tak, jak powinno. Byłemu członkowi zarządu PZPN nie podobał się zakres władzy finansowej byłego prezesa.

Listkiewicz mógł bowiem jednoosobowo, bez porozumienia z kimkolwiek, przyznawać premię związkowe, omijając procedury demokratyczne. Tak stało się między innymi z premią w wysokości miliona dolarów, jaką dostał Leo Beenhakker za awans do Euro 2008.

"Wewnątrzzwiązkowa dykteryjka mówiła, że za awans do Euro 2008 selekcjoner oczekuje premii w wysokości miliona. Prezes Listkiewicz był przekonany, że chodzi o złotówki, tymczasem podobno stanęło na tym, że okrągłą sumę wypłacono w dolarach. Podejmowanie takich decyzji w pojedynkę to naganna praktyka" - podsumowuje Niemiec na łamach "Sportu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj