Artur Boruc może pluć sobie w brodę. Mimo fatalnej serii wciąż interesował się nim Arsenal. Działacze z Londynu przybyli więc na mecz Celtiku z Hibernianem i... wyjechali zniesmaczeni. Nasz bramkarz puścił "szmatę" z pięćdziesięciu metrów. To był największy błąd "Arcziego" w całej jego karierze!
Dlatego Arsenal odpuszcza sobie Boruca. Działacze z Londynu będą szukać innego bramkarza. Cieszy to... Gordona Strachana. Trener drużyny z Glasgow chciałby zatrzymać Boruca na Celtic Park jak najdłużej. Cały czas twierdzi, że pozycja Polaka w bramce jest niezagrożona.
Tymczasem szkocka prasa nie pozostawia na Arturze suchej nitki. "Scottish Sun" nie nazywa już Boruca "Holy Goalie" - "święty bramkarz", tylko "Holey Goalie" - "dziurawy bramkarz".
>>>Tomaszewski: Artur musi przyznać, że zawalił
Z Boruca śmieją się także kibice Hibernianu. Porównują go do Zbigniewa Małkowskiego, który był jednym z najgorszych golkiperów w historii "The Hibs". "Hej, Celtic ma w bramce Zibiego" - śpiewali uradowani, kiedy "Borubar" zawalił gola.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane