Najsłodsze zwycięstwo odniósł 9 marca 2004 r., kiedy jeszcze jako trener FC Porto zremisował na Old Trafford 1:1 i sensacyjnie wprowadził popularne Smoki do ćwierćfinału. Po tamtym
spotkaniu Mourinho za każdym razem, gdy jego drużyna przyjeżdżała na stadion Man Utd, powtarzał, że "Old Trafford daje mu moc". Tekst z pogranicza baśni braci Grimm i
fantasy, ale wystarczy obejrzeć obrazki z pamiętnej 90. minuty (Costinha strzela gola, a Mourinho w szaleńczym amoku wyskakuje z ławki i sprintem biegnie do cieszących się piłkarzy), żeby
przyznać rację "Generałowi z Setubal". Tę sytuację przypomnieli w poniedziałek włoscy dziennikarze, którzy już od tygodnia przebywają w Manchesterze. Zapytany o tę
sytuację Paul Scholes powiedział: "Szczerze mówiąc, to nie widzę bossa biegającego jak Mourinho. Cóż, nie już młodzieniaszkiem (w grudniu skończy 68 lat - red.) i ryzykowałby
zawałem. Co najwyżej wyskoczy z ławki i chwilę poklaszcze".
Po bezbramkowym remisie w Mediolanie w opinii wielu ekspertów uważa, że faworytem są gospodarze. "Grają w tej chwili najefektowniejszy futbol na świecie, mają najlepszego piłkarza na
świecie i w końcu są obrońcami tytułu w najważniejszych na świecie rozgrywkach" - pisze z reguły stonowany i konserwatywny "The Guardian". Mourinho ma jednak plan,
jak po raz kolejny podbić Old Trafford. W "Teatrze Marzeń", jak zwykło się określać obiekt mistrzów Anglii, Inter zagra tylko jednym wysuniętym napastnikiem. Będzie nim nie
kto inny jak Zlatan Ibrahimović. Szwed w tym strzelił w lidze 15 goli i jest jedynym piłkarzem gości, który nie musi wstydzić się porównań z Cristiano Ronaldo. Za plecami Ibrahimovicia
wystąpi ofensywny duet Mario Balotelli i Dejan Stanković. Młody i arogancki Włoch oraz doświadczony Serb będą mieli za zadanie zatrzymać zabójcze kontrataki wyprowadzane przez Ronaldo i
Wayne’a Rooneya. Plan Mourinho zakłada pełną koncentrację. Może dlatego nie będzie brał w nim udziału Ghańczyk Sulley Muntari. 24-letni pomocnik na mediolańskim lotnisku Malpensa
pojawił się bez paszportu i do Anglii doleciał sam w nocy z poniedziałku na wtorek.