W czwartek meczem na wyjeździe z Austrią polska reprezentacja rozpocznie walkę w eliminacjach do Euro 2020. Prusik przyznał, że jest optymistą i liczy na pewny awans biało-czerwonych.

"Mamy naprawdę stosunkowo łatwą grupę i powinniśmy sobie dać radę. Może jesienne mecze w Lidze Narodów nie napawały optymizmem, ale mamy w reprezentacji dobrych a nawet bardzo dobrych piłkarzy, którzy grają on odgrywają znaczące role w silnych ligowych zespołach. Trzeba to tylko wykorzystać, dobrze poukładać na boisku i na awans z tej grupy, w której się znaleźliśmy powinno wystarczyć" - dodał.

Austria podczas losowania grup eliminacji Euro była w drugim koszyku, a więc teoretycznie powinni być najtrudniejszym rywalem zespołu Jerzego Brzęczka. Prusik zwrócił uwagę, że w Polsce niewiele się mówi o austriackiej reprezentacji, a także lidze.

"Sztab szkoleniowy naszej reprezentacji pewnie wie o wiele więcej, ale przeciętny kibic niewiele. W ostatnim czasie ich drużyna nie osiągała wielkich wyników, a liga nie jest już tak popularna jak kilkanaście lat temu, kiedy wielu naszych zawodników tam wyjeżdżało grać i dobrze zarobić. Nie mają też żadnej wielkiej globalnej gwiazdy, o której się dużo mówi i pisze. Kibice mogą sądzić, że to powinien być łatwy rywal, ale na pewno tak nie będzie. U siebie na pewno będą groźni i dlatego trzeba być ostrożnym" - dodał.

Prusik zauważył, że również drużyna Brzęczka może być pewną zagadką dla polskiego kibica, bo jesienne mecze w Lidze Narodów nie dały odpowiedzi na wszystkie pytania.

"Może trochę ten czas został zmarnowany, a teraz go praktycznie już nie ma. Nadal nie ma na przykład kandydatów na lewą obronę. Jeżeli tam zagra Bereszyński, to kto na prawą obronę? Ja bym zostawił Bereszyńskiego na prawej, a na lewej postawił na Jędrzejczyka, który jest w niezłej formie i ma doświadczenie. Zagadką jest środek pola, ale chyba obok Krychowiaka powinien zagrać Klich. Pytanie, co z Zielińskim i iloma napastnikami zagramy? Dużo niewiadomych. Na razie pewne jest, że będzie to zespół zbudowany na fundamentach drużyny Nawałki" - podsumował.

Były kapitan reprezentacji Polski przewiduje, że jeżeli selekcjoner Brzęczek zdecyduje się na grę dwoma napastnikami, będą to Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik.

"Lewandowski z Milikiem już grali razem wiele razy i całkiem nieźle to wyglądało. Arek potrafi wykorzystać wolne pole, które robi swoimi zejściami Robert. Może nie jest tak skuteczny, jak byśmy chcieli, ale dochodzi do sytuacji, a to już duży plus. Wariant z Krzyśkiem Piątkiem i Robertem chyba nie wypalił. Krzysiek jest też innym typem napastnika niż Arek, chyba mniej pasuje do Roberta. A może Jurek Brzęczek zdecyduje się na grę jednym napastnikiem? Kto wie, czy to nie byłoby najlepsze rozwiązanie z Robertem na szpicy i podwieszonym Zielińskim" - przyznał Prusik.

Trzy dni po meczu w Wiedniu biało-czerwoni podejmą Łotwę. Według Prusika po tych dwóch pierwszych spotkaniach eliminacji Polska powinna mieć przynajmniej cztery punkty na koncie.

"Z Austrią gramy pierwszy mecz eliminacji i nie możemy przegrać. To nie będzie łatwe spotkanie, ale uważam, że przynajmniej wywieziemy remis. Z Łotwą nie wyobrażam sobie innego wyniku niż nasza wygrana. Co prawda już z nimi kiedyś graliśmy w eliminacjach i przegraliśmy, ale tamta Łotwa była znacznie silniejsza od tej teraz. Nie można ich oczywiście lekceważyć, ale trzeba wyjść na boisko i wygrać. Gdyby udało się wygrać oba spotkania, a stać nas na to, byłoby świetnie. Trzeba jak najszybciej zapewnić sobie awans, aby później móc spokojnie szukać i testować kolejnych piłkarzy pozycje, gdzie mamy braki" - zakończył Prusik.

Początek meczu Austria - Polska w czwartek o godz. 20.45.

Autor: Mariusz Wiśniewski (PAP)

marw/ krys/